Biblioteka (wybór) / Library (selection)

Writers mentioned by Tiziano Terzani

Pisarze wspominani przez Tiziano Terzaniego


ALGIERIA / ALGERIA

* Frantz Fanon (1925-1961)
„The Wretched of the Earth” (Wyklęty lud ziemi)

O Trzecim Świecie dużo się wtedy mówiło, wówczas bowiem trwała dekolonizacja. Ten, kto identyfikował się z Trzecim Światem przeciw kapitalizmowi, identyfikował się z uciemiężonymi, z klasą nędzarzy. To było jedno z naszych wyzwań społecznych. Identyfikowaliśmy się z Frantzem Fanonem w Algierii i jego książką Wyklęty lud ziemi.

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 58.

AUSTRIA

* Karl Kraus (1874-1936)
„Die letzten Tage der Menschheit” (Ostatnie dni ludzkości)

Twój wybuch mnie dotknął, zranił i nasunął mi na myśl słowa Karla Krausa: „Kto ma coś do powiedzenia, niech wystąpi przed szereg i zamilknie”. Napisał tak zrozpaczony, że w obliczu niewyrażalnej potworności pierwszej wojny światowej ludzie nie zamilkli. Wręcz przeciwnie, języki im się rozwiązały, tworząc wokół absurdalny i dezorientujący gwar. Milczenie oznaczało dla Krausa wzięcie oddechu, poszukanie właściwych słów, przemyślenie. Użył tej świadomej ciszy, aby napisać Die letzten Tage der Menschheit [Ostatnie dni ludzkości], dzieło, które jeszcze dziś wydaje się niepokojąco aktualne.

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 36.

BLISKI WSCHÓD / MIDDLE EAST

* Saint Paul (Święty Paweł)
„Bible” (Biblia Tysiąclecia)

Ostatniego dnia końcową godzinę medytacji poświęciliśmy na ćwiczenie się w „miłosnej łagodności”. John oświadczył, że kiedy umysł uzyska stan spokoju i oczyszczenia, zwraca się ku wszystkim innym istotom, aby dzielić się z nimi zyskanymi dzięki praktyce zasługami. Był to wielki hymn do miłości, który John zakończył wspaniałymi słowami świętego Pawła z Listu do Koryntian: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym także miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał wszelką wiedzę i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym… Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego… Miłość nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa, które się skończą, ani jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy… Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce… Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość – te trzy, z nich zaś najważniejsza jest miłość”.
Dwadzieścia wieków przemyśleń niczego do tych słów nie dodały.

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. (Rozdział dwudziesty siódmy: Medytujący szpieg). Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 371.


CHINY / CHINA

* Luo Guanzhong 罗贯中 (ok. 1330-ok.1400)
„Three Kingdoms” (Dzieje trzech królestw)

„Imperia powstają, imperia znikają” – tak zaczyna się jedno z klasycznych dzieł chińskiej literatury, Dzieje trzech królestw. To samo stanie się z imperium amerykańskim, zwłaszcza jeśli będzie narzucać swoją wolę brutalną siłą opartą na bardzo wyrafinowanym arsenale, zamiast używać siły wartości moralnych i ideałów przejętych od Ojców Założycieli.

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 168.

* Lu Xun 鲁迅 (1881-1936)

Całymi dniami słyszałem w radiu, czytałem w gazetach, widziałem w telewizji Wielkie Kłamstwo i pocieszałem się, myśląc o wersach, które Lu Xun, jeden z wielkich Chińczyków XX wieku, napisał w 1926 roku, po tym, jak ówczesny rząd wyparł się masakry dokonanej na studentach: „Kłamstwa spisane atramentem nigdy nie przesłonią faktów spisanych krwią”.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Wielkie Kłamstwo, Pekin, 27 czerwca 1989) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 265.

* Harry A. Franck (1881-1962),
* Bernhard Karlgren (1889-1978),
* John Blofeld (1913-1987) („Peking, the City of Lingering Splendor”),
* Eliza Scidmore (1856-1928),
* Angela Terzani („Chinese Days”)

Folco: Jakie książki? Jacy podróżnicy naprawdę cię zainspirowali?
Tiziano: Było ich wielu, nie wszyscy należeli do znanych. Jeden nazywał się Harry Franck, był Karlgren, świetny szwedzki archeolog, pamiętam też piękną książkę Peking, the City of Lingering Splendor.
Mama i ja uwielbialiśmy cudowną książkę Elizy Scidmore, niezwykłej kobiety, ekscentrycznej Amerykanki, która w początkach XIX wieku pojechała do Chin i znalazła się w świecie dynastii Qing, pośród brudnych i zawszonych mandarynów. Wokół Pekinu przetrwały jeszcze mury, po których spacerowała. Była oszołomiona wszystkim, pięknem i dekadencją imperialnych Chin. Jako pisarka pomagała nam zrozumieć i odczuwać. Opisuje swoje dzieje jak mama w swoich dziennikach. Chodzi mi o to, że kiedy czytasz dzienniki mamy z pobytu w Chinach, czy masz ochotę porównać je z przewodnikami Lonely Planet? Oczywiście, że nie. Pamiętniki mamy nie powiedzą ci, gdzie się przespać, gdzie zjeść kaczkę, ale pokazują ludzi. Na tej podstawie możesz porównywać, konfrontować, zdać sobie sprawę z tragedii, jaką jest ginąca kultura dawnych Chin.
Na cmentarzu w Jokohamie poszedłem na grób Scidmore, by złożyć jej hołd, żeby z nią porozmawiać. Żeby podziękować. Ech, ta moja miłość do cmentarzy!

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 239-240.

* Sven Hedin (1865-1952)

Inspirowały mnie książki Svena Hedina, który w drugiej połowie XIX wieku organizował z Pekinu ekspedycje. Otrzymawszy od możnych listy polecające, wyjeżdżał z wielbłądami, słoniami, końmi i tragarzami na Jedwabny Szlak, odkrywał buddyjskie jaskinie w Donghuan. Co za odwaga! Dawni podróżnicy nie wiedzieli, dokąd zmierzają, a odkrywali przecudowne rzeczy. Byli poszukiwaczami, lecz także ludźmi wielkiej kultury, bo trzeba było sporo wiedzieć, żeby móc coś odnaleźć.

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 240.

* Luís de Camões (ok. 1524-1580)
„Os Lusíadas” (1572, The Lusiads / Luzjady)

Portugalczycy pozwalali osiadać na półwyspie każdemu, kto tego pragnął, toteż Makau stało się azylem dla uchodźców i prześladowanych. Luís Camões, wielki poeta portugalski, uniknął więzienia w Lizbonie, udając się tutaj na wygnanie, i w Makau napisał swoje wspaniałe dzieło Luzjady.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Makau: podróż w czasie, która dobiega końca, Makau, kwiecień 1987) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 171. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Matteo Ricci (1552-1610)

Z Makau wybrali się na podbój chińskiej duszy niezwykli jezuici, jak Matteo Ricci.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Makau: podróż w czasie, która dobiega końca, Makau, kwiecień 1987) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 170. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Edward Behr (1926-2007)
„The Last Emperor”
(1987)

W ślad za tym obrazem, oczywiście z intencją wykorzystania wysiłku reklamowego związanego z Ostatnim cesarzem, pojawiły się następne dwa dzieła. Jedno z nich to biografia Pu Yi napisana przez Edwarda Behra, wieloletniego korespondenta „Newsweeka”. Drugim jest film nakręcony w wielkim pośpiechu przez Hongkong. Opowiada o ostatnich latach „obywatela” Pu Yi, ale z rozbudowanymi retrospekcjami.
Portrety Pu Yi autorstwa Behra i twórców  produkcji zrealizowanej w Hongkongu (…) należą do niezwykle udanych.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Bertolucci w Chinach, Tokio, październik 1987) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 182. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Marco Polo (1254-1324)

Kunming było znane już w czasach Marco Polo, który spędził tu kilka dni (…)

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. (Rozdział dwudziesty piąty: Telewizor dla łowców głów) Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 340.

* James Hilton (1900-1954)
Lost Horizon” (1933) (Zaginiony horyzont)

Jeszcze w 1933 roku pewien młody Anglik, James Hilton, napisał powieść, której miliony egzemplarzy sprzedały się na całym świecie. Nosiła tytuł Zaginiony horyzont. Mały samolot z trzema mężczyznami i jedną kobietą na pokładzie zostaje porwany i ląduje wśród oblodzonych szczytów Himalajów. Czterech pasażerów trafia do doliny, gdzie czas nie istnieje, gdzie ludzie żyją setki lat, nie starzejąc się, gdzie w tybetańskim klasztorze jest przechowywana cała mądrość świata – dla ludzkości, która odrodzi się po ostatniej, apokaliptycznej wojnie. Temu miejscu Hilton dał nazwę Szangri-La, nazwę, która weszła do wszystkich języków jako synonim raju na ziemi.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 399.

* Alexandra David-Néel (1868-1969)

One ethnologist gave a paper investigating the revival of occult Taoist practices in the Chinese province of Fukien. He told how one night, under a full moon, he had witnessed a ceremony in which a man immobilized by ropes had suddenly shot like an arrow across the rice fields, drawing after him the whole population of the village, including the local Communist Party secretary.
The story resembled some of those recounted by Alexandra David-Neel about Tibet in the 1930s. Only this was China in 1993, and the narrator was a scholar who could hardly be suspected of exaggeration.

Tiziano Terzani (1998). A Fortune-Teller Told Me: Earthbound Travels in the Far East. Flaming, An Imprint of HarperCollinsPublishers. S. 77.

GRUZJA / GEORGIA

* Mikhail Lermontov (Michaił Lermontow, 1814-1841)
Герой нашего времени” (A Hero of our Time) (1839-1841) (Bohater naszych czasów)

„Jechałem rozstawnymi końmi z Tyflisu. Cały bagaż mojego wózka stanowił jeden kuferek, do połowy naładowany notatkami z podróży po Gruzji”.
Przypomniały mi się słowa Lermontowa, sam chciałbym podróżować konno jak narrator „Bohatera naszych czasów”. Zamiast tego siedzę znów w radzieckim samolocie lecącym do Tbilisi.

Tiziano Terzani (2011). Dobranoc, panie Lenin. (rozdział: Gruzja. Zabawa w wojnę, Tbilisi, 29 września 1991). Zysk i S-ka. Tłum. K. Skórska, M. Wyrembelski. S. 515.


INDIE / INDIA

* Hermann Hesse (1877-1962)
„Siddhartha”

(1922, wydanie polskie: Wydawnictwo Poznańskie 1988)

W jednej z pięknych scen Siddharthy Hermana Hessego – których tak wiele jest w tej książce – książę, który niebawem zostanie Buddą, Oświeconym, siedzi na brzegu rzeki. Uderza go to, że jeśli nie mierzyć czasu, przeszłość i przyszłość są zawsze obecne, podobnie jak rzeka, która zawsze jest jedna i istnieje nie tylko przed oczami widza, ale także u źródeł i u ujścia. Woda, która dopiero ma nadpłynąć, to jutro, ale jest już teraz, w górę nurtu, ta, która już przepłynęła, to wczoraj, też będące teraz, ale w dolnym biegu.

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. (Rozdział trzeci: Po której stronie szczęście?) Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 28.

* Mahatma Gandhi (1869-1948)

Przybyłem do tego miasta na południu, aby powtórzyć drogę Radżiwa Gandhiego jadącego na spotkanie ze śmiercią. (…)
Przychodzi mi na myśl stara książka w różowej okładce z przemówieniami Gandhiego – Słowa jak kamienie. Na krótko przed śmiercią (on również został zamordowany) Mahatma powiedział: „Gdy odzyskamy wolność, osuszymy każdą łzę”. Wolność nadeszła czterdzieści cztery lata temu, ale od tamtej pory łez Indii wciąż przybywa.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Śmierć Radżiwa, Sriperumbudur (Indie), 23 maja 1991) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 376.

„Ujarzmienie namiętności wydaje mi się dużo trudniejsze niż ujarzmienie świata za pomocą broni. Przede mną jeszcze długa droga” – pisał w roku 1925 świętej pamięci Gandhi. I dodawał: „Dopóki człowiek z własnej woli nie postawi się na ostatnim miejscu spośród innych stworzeń na ziemi, nie będzie dla niego ratunku”.

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 37.

* Arundhati Roy (1961-)
„The God of Small Things” (Bóg rzeczy małych)

„Mamy wszystkie dowody przeciwko Warrenowi Andersonowi, prezesowi Union Carbide. Czekamy, aż go wydacie” – pisze w ostatnich dniach z Indii do Amerykanów, oczywiście w formie prowokacji, Arundhati Roy, autorka Boga rzeczy małych, podobnie jak ty, Oriano, sławna i krytykowana, kochana i nienawidzona. Jak ty, zawsze gotowa wszcząć kłótnię, Roy wykorzystała międzynarodową dyskusję na temat Osamy bin Ladena, żeby domagać się doprowadzenia przed indyjski sąd amerykańskiego prezesa Union Carbide, odpowiedzialnego za wybuch w zakładzie chemicznym w Bhopal w Indiach, który w 1984 roku spowodował szesnaście tysięcy ofiar śmiertelnych. Czy on też jest terrorystą? Z punktu widzenia zabitych pewnie tak.
(…)
Musimy jednak przyjąć do wiadomości, że dla innych terrorystą może by być biznesmen przyjeżdżający do kraju Trzeciego Świata z torbą wypełnioną nie bombami, ale planami budowy zakładu chemicznego, który ze względu na ryzyko wybuchu i zanieczyszczenia środowiska nigdy nie mógłby powstać w bogatym kraju Pierwszego Świata. A elektrownia atomowa, przez którą na raka chorują wszyscy mieszkańcy w jej okolicy? A tama, której budowa oznacza wysiedlenie tysięcy rodzin? Albo po prostu budowa wielu małych fabryk na odwiecznych polach ryżowych, zmieniających tysiące rolników w robotników produkujących sportowe buty albo radyjka, aż do dnia, gdy bardziej opłaca się przenieść produkcję gdzie indziej, i wtedy fabryki są zamykane, robotnicy zostają bez pracy, a ponieważ nie ma już pól, na których można by uprawiać ryż, umierają z głodu?
To nie relatywizm. Chcę tylko powiedzieć, że terroryzm, jako sposób używania przemocy, może objawiać się w różnych postaciach, także tych ekonomicznych, i że trudno będzie dojść do wspólnej definicji wroga.
Zachodnie rządy stoją dziś zwartym szeregiem u boku Stanów Zjednoczonych. Uważają, że wiedzą dokładnie, kim są terroryści i jak z nimi walczyć. Obywatele różnych krajów wydają się jednak znacznie mniej o tym przekonani.

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 49.

* Nicholas Roerich  (Mikołaj Konstantinowicz Roerich, 1874-1947)

Jeżeli przyjrzymy się historii zeszłego stulecia, zdamy sobie sprawę, że w Indiach było wielu wspaniałych ludzi. Gandhi, Coomaraswamy, Ramana Mahariszi… Rozumiesz, jaka to kultura. Kultura, w której Ramana Mahariszi w wieku szesnastu lat powiedział: „Jestem już martwy”. Usiadł na krzesełku, zjadł odrobinę ryżu, popatrzył na swoją górę Arunachal i już nie robił nic innego. Może to jeden ze świętych, a może ktoś, kto zrozumiał więcej niż inni.
Wśród ludzi Zachodu z przeszłością, kulturą, historią, tych, którzy pojechali żyć w Indiach, a nie zatracić się w ich wielkości, był jeden człowiek, który zawsze mnie ciekawił: Nicholas Roerich.
I tu, jak zawsze zadziałał przypadek.
Pewnego dnia pojechaliśmy z mamą naszym samochodzikiem z Dharamsali i poprzez najbardziej przerażające gardziele dotarliśmy do Nagar, na brzegu rzeki Kulu Manali. Tam zobaczyliśmy dom z wielkimi oknami, zdewastowany, ale śliczny. Był to dom Roericha. Jakimś cudem zajmowała się nim Niemka doskonale mówiąca po włosku. Wyobrażasz sobie, polubiła nas! Ponieważ nie stroniła od alkoholu, przynieśliśmy jej butelkę wina i nie wyobrażasz sobie… Pewne rzeczy w życiu uważałem za wielki dar. Nie wiem, co to takiego – ja to nazywam spiritus loci – ale możliwość spędzenia dwóch dni w domu, w łóżku, salonie, fotelu, w miejscu, gdzie żył Nicholas Roerich, była dla mnie jedną z tych na wpół mistycznych chwil.
(…)
Roerich pochodził ze znanej rosyjskiej rodziny. Był mistykiem i człowiekiem światowym, ponadto miał talent. Kazał po śmierci spalić swe zwłoki na łączce przed domem i położyć tam dziwny kamień. To bardzo by mi się podobało. Magiczne miejsce. Był tam krąg, do którego wchodziłeś i mogłeś medytować przed kamieniem, który był nim samym. Ach! spędziłem pół godziny, czując, jak przenika mnie obecność, myśl tego człowieka!

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 488.

* Romain Rolland (1866-1944)

(francuski pisarz, w 1915 otrzymał literacką Nagrodę Nobla)

To był okres wielkiego kryzysu. Wtedy właśnie na światowej scenie politycznej pojawia się Gandhi i tłumy Europejczyków, takich jak na przykład Romain Rolland: zafascynowani, jadą szukać czegoś, co mogłoby pomóc w odrodzeniu się Europy – nie wartości europejskich, lecz ludzkich – chcą jakoś załatać ogromną wyrwę, jaką uczynił rozkład moralny. W związku z nadzieją, którą jeszcze pokładano w Azji, usiłowano odnaleźć te wartości szczególnie w Indiach. Poszukiwano prostoty i prawdy, do jakich powinna dążyć Europa, by odrodzić swoją zniszczoną duszę.

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 485-486.

* Ananda Kentish Coomaraswamy (1877-1947)

Coomaraswamy powiedział: „Pomóżcie nam zachować prostotę Indii, bo Indie pomogą wam przeżyć”.

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 486.

* Helena Norberg-Hodge (1946-)
„Ancient Futures: Lessons from Ladakh for a Globalizing World” (Archaiczna przyszłość)

Rezultat zaskakuje nawet angielską antropolog Helenę Norberg-Hodge, która przywołuje tę historię w swojej pięknej książce Archaiczna przyszłość (Ancient Futures): „Po paru dniach stan zdrowia kobiety znacznie się poprawił”.

Tiziano Terzani (2008). Nic nie zdarza się przypadkiem. Świat Książki, tłum. A. Osmólska-Mętrak. S. 77.

* Paul Brunton (1898-1981)

W roku 1924 młody Anglik Paul Brunton przyjechał do Indii, aby obserwować joginów, pustelników i fakirów. Starał się wykryć, w jaki sposób poprzez ćwiczenie umysłu byli w stanie zyskiwać wiedzę, która została zniszczona – o tym był przekonany – przez nowoczesność. Pierwszym krokiem na różnych drogach do niej prowadzących zawsze była medytacja. Dlatego warto podjąć próbę zrozumienia, czym ona jest.

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. (Rozdział dwudziesty siódmy: Medytujący szpieg) Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 364.

*
„Mahabharata”

Byliśmy z Charanem Dasem na równinie Kurkuszetra, tam też przeżyliśmy coś niesamowitego. Na północ od Delhi w bardzo dalekiej przeszłości rozegrała się wielka bitwa opisana w Mahabharacie. Tamten dzień był szczególny, bo nie tylko przypadała rocznica bitwy, lecz także zdarzyło się w Indiach największe od wielu lat całkowite zaćmienie, kiedy tarcza słoneczna staje się czarna.

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka. Tłum. I. Banach. S. 477.

* (Wiersz) [Kaszmir]

W sławnym XIX-wiecznym wierszu, który lubią deklamować mieszkańcy Kaszmiru, czytamy:

Jeśli na Ziemi istnieje raj,
musi być tu, być tu, być tu.
Tiziano Terzani (2009). W Azji. (rozdział: tunel bez światła, Śrinagar (Kaszmir), sierpień 1995) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 412. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

IRAN

* Maulana Rumi (1207-1273)

Przez cały ranek niebo przesłaniają wielkie, czarne chmury, wypełnione deszczem. Temperatura jest idealna, żeby zostać w chacie i drzemać albo czytać w oknie, przypominającym okno małego więzienia. Wśród wierszy Rumiego, które zabrałem ze sobą jako milczącego towarzysza podróży, znajduję jeden doskonale pasujący do spędzonych tu dni:

Piękny posiłek
Wydaje się pociągający
Potem w nocy
Przechodzi przez ciało
I staje się odrażający.
Żywmy się miłością!
(Rumiego tłumaczył Marek Osiewicz, Nie wiem czy szukać?)

Tiziano Terzani (2008). Nic nie zdarza się przypadkiem. Świat Książki, tłum. A. Osmólska-Mętrak. S. 308.

* Omar Khayyam (1048-1131)

Twoja argumentacja będzie teraz używana w szkołach jako przeciwwaga dla tej, która dąży do przymierza rodem z Serca De Amicisa. Naprawdę sądzisz, że jutrzejsi Włosi, wychowani na takim nietolerancyjnym upraszczaniu, będą lepsi?
Czy nie powinni zamiast tego na lekcjach religii uczyć się także, czym jest islam? A na lekcjach literatury czytać Rumiego czy pogardzanego przez Ciebie Omara Khayyáma? Nie byłoby lepiej, gdyby niektórzy uczyli się arabskiego, oprócz tej licznej rzeszy, która uczy się angielskiego, a nawet japońskiego? Czy wiesz, że w Ministerstwie Spraw Zagranicznych naszego kraju, który sąsiaduje przez Morze Śródziemne ze światem muzułmańskim, są tylko dwie osoby mówiące po arabsku? Jedna z nich jest obecnie, jak to się zdarza u nas, konsulem w Adelajdzie, w Australii.

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 46.

JAPONIA / JAPAN

* Matsuo Basho 松尾 芭蕉 (1644-1694, japoński poeta)
* Dante Alighieri (ok. 1265-1321, włoski poeta z Florencji)

Na siódmym piętrze Ministerstwa Edukacji mała, starannie wyselekcjonowana grupa tworzy pod kierownictwem profesora Takeshiego Umehary Międzynarodowy Instytut do Badań nad Japonią, o którym tak marzył Nakasone. Instytut zostanie otwarty w Tokio, zatrudni około sześćdziesięciu uczonych wielu specjalności, a jego budżet wyniesie miliard jenów.
-Naszym zadaniem będzie odnaleźć specyfikę kultury japońskiej, aby ją przekazać reszcie ludzkości – mówi profesor Umehara, szczęśliwy, że może mi przedstawić swoje teorie i nadzieje. Zauważając, że jestem Włochem, dodaje: – W przyszłości cudzoziemcy będą musieli umieć cytować naszego poetę Basho, tak jak my umiemy cytować Dantego.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Japończycy w lustrze, Tokio, październik 1986) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 159. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

Malarze i poeci wystawiali swój talent na próbę, podejmując temat niezrównanej góry. Niektórzy żartobliwie:

Na swój sposób
to było zabawne
nie dostrzec Fudżi
we mgle i deszczu

– napisał ponad trzysta lat temu Basho, Dante Alighieri Japonii, wielki mistrz haiku.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Japonia widziana z góry, Daigo (prefektura Ibaragi), sierpień 1990) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 337. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Tachibana no Moroe 橘 諸兄 (684-757)

Fudżi była dla mieszkańców archipelagu odzwierciedleniem wyjątkowej więzi, jaka zawsze łączyła ich z naturą. Mieli dla góry szacunek, oddanie, czuli wobec niej świętą bojaźń. Z takich uczuć powstała stara japońska religia, szintoizm, w którym każda siła przyrody to bóstwo, kami, a słońce jest początkiem wszystkich kami oraz samych Japończyków. W tym panteonie Fudżi była ich obrończynią, opiekunką ich losu.

Obłoki na niebie
z czcią się zatrzymują.
Skarb ofiarowany śmiertelnym
boskie oko nad Japonią.

Słowa te, w 757 roku naszej ery, napisał Tachibana no Moroe. To fragment wiersza o Fudżi, którego od tamtej pory każde japońskie dziecko musi uczyć się na pamięć.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Japonia widziana z góry, Daigo (prefektura Ibaragi), sierpień 1990) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 337-338. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Nyozekan Hasegawa 長谷川 如是閑 (1875-1969)

Już sto lat temu wielki myśliciel Japonii, Nyozekan Hasegawa, dostrzegł niebezpieczeństwa kryjące się w takim rodzaju postępu, jaki wybrała jego ojczyzna. „Brak szacunku współczesnych Japończyków dla natury nasuwa myśl, że nasza cywilizacja nie będzie twórcza”, napisał. Jego obawy okazały się prorocze.
Obserwowany ostatnio materializm i pogoń za zyskiem zagrażają Fudżi następną falą zniszczeń.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Japonia widziana z góry, Daigo (prefektura Ibaragi), sierpień 1990) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 343-344. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Junichiro Tanizaki (1886 – 1965)

Wybitny japoński pisarz Junichiro Tanizaki, w poruszających słowach mówiąc o odchodzeniu dawnej Japonii, opłakuje cienie, które decydowały o atmosferze i duchu tradycyjnych domów z drewna i papieru.

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. (Rozdział trzeci: Po której stronie szczęście?) Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 31.

* Yukio Kanazawa
* Lafcadio Hearn (1850-1904),
* Roland Barthes (1915-1980),
* Henry Scotts Stokes (1938-),
* Yukio Mishima (1925-1970)

-Nauczyliśmy się wszystkich technik, ale żadna nie zmieniła naszej duszy – mówi pisarz Yukio Kanazawa.
A jaka ona jest, ta dusza japońska? Wielu cudzoziemców przyjechało do Japonii szukać odpowiedzi, ale najczęściej spotykało ich rozczarowanie. Angielski pisarz Lafacadio Hearn (1850-1904) spędził część życia w tym kraju, aby badać jego kulturę i odkrywać tajemnice. Umarł z przeświadczeniem, że w gruncie rzeczy nie było tu nic do odkrywania.
„W centrum Japonii znajduje się pustka” – pisze francuski filozof Roland Barthes. A Henry Scotts Stokes, biograf i przyjaciel Yukia Mishimy, analizując samobójstwo tego wyjątkowego pisarza, dochodzi do wniosku, że w centrum japońskiej mentalności kryje się pragnienie śmierci.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Japonia: nad krawędzią przepaści, Tokio, listopad 1985) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 112. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

Hirohito odśpiewał ją perfekcyjnie, nawet w szczegółach. Znów był symbolem, teraz ocieplenia stosunków. Podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych w 1971 roku pojechał nawet do Disneylandu i wrócił do Tokio z zegarkiem z Myszką Miki na nadgarstku.
Cesarz nosił go często, także z okazji niektórych oficjalnych uroczystości. „Ten zegarek mówi więcej niż tysiąc przemówień tysiąca premierów”, napisał Henry Scott Stokes, znawca Japonii.
Wielu Japończyków zarzucało Hirohito amerykanizację ich kraju po 1945 roku. Inni nie wybaczyli mu odrzucenia boskości, w imię której ponad dwa miliony Japończyków poległy na wojnie. „Dlaczego cesarz musiał stać się człowiekiem?”, zadaje sobie pytanie bohater samobójca z powieści Yukia Mishimy.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Hirohito: więzień historii, Tokio, 7 stycznia 1989) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 237-238. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* David Bergamini (1928-1983)
„Japan’s Imperial Conspiracy”

Kiedy Amerykanie po klęsce Japonii przybyli jako okupanci na archipelag, odkryli, że archiwa wojskowego sztabu głównego znajdującego się w pałacu cesarskim zostały zniszczone. Każdy, kto próbował udokumentować bezpośredni udział Hirohito w przygotowaniu wojny przeciwko Chinom w 1931 roku i przeciwko Stanom Zjednoczonym oraz Azji Południowo-Wschodniej w 1941 roku – na przykład historyk David Bergamini, autor The Imperial Conspiracy – musiał korzystać ze źródeł wtórnych.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Hirohito: więzień historii, Tokio, 7 stycznia 1989) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 230-231. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* George Kennan (1904-2005)

Już na początku XX wieku George Kennan, Amerykanin żyjący w tym kraju, zauważył: „Nie spotkałem jeszcze w Japonii jednostki, która by mnie uderzyła swoją wielkością… Wielkość polega tutaj na myśleniu zbiorowym”.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Japonia: nad krawędzią przepaści, Tokio, listopad 1985) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 113. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Ezra Vogel (1930-)
„Japan as Number One: Lessons for America”
(1979)

Niektórzy twierdzą, iż kryzys tożsamości jest jeszcze boleśniejszy przez fakt, że wielu Japończyków nie rozpoznaje się w popularnym za granicą wizerunku Japan: Number One (tytuł głośnej książki, której autorem jest amerykański socjolog Ezra Vogel).

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Japonia: nad krawędzią przepaści, Tokio, listopad 1985) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 114. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Alan Booth (1946-1993)
„The Roads to Sata”
(1985)

The Roads to Sata, piękna, dopiero co opublikowana książka młodego Anglika Alana Bootha, który na piechotę przeszedł prawie trzy tysiące kilometrów archipelagu, kończy się znamienną rozmową między autorem a pewnym staruszkiem z wyspy Hokkaido. Gdy Japończyk wyjaśnia pisarzowi, że nic nie zyska, poznając język, podróżując po kraju czy rozmawiając z ludźmi, Anglik pyta go, co w takim razie powinien zrobić.
-Nic. Nic. Wy nigdy nie zrozumiecie Japonii.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Japończycy w lustrze, Tokio, październik 1986) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 151. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Francesco Saverio (Francis Xavier, Franciszek Ksawery, 1506-1552)

Dopiero w połowie XIX wieku, kiedy Japonia musiała otworzyć granice, kraj ten nauczył się konkurować z Zachodem i określać własną pozycję w stosunkach międzynarodowych. Wtedy Japończycy zaczęli zadawać sobie pytanie, kim są. Idea wyjątkowości została zaczerpnięta od cudzoziemców. Jezuita Francesco Saverio, który w 1549 roku dotarł na południe archipelagu, napisał w swoim dzienniku: „Ludzie przez nas napotkani należą do najwartościowszych… i mam wrażenie, że nie spotkamy już nikogo, kto by mógł równać się z Japończykiem”. Od tamtej pory zdumienie i zachwyt wywołane innością tubylców wpływały na zachodni ogląd tego kraju i jego mieszkańców. Japończycy to wykorzystali.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Japończycy w lustrze, Tokio, październik 1986) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 152. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

Europejscy misjonarze zatrzymywali się w misji franciszkańskiej, aby odpocząć po długiej podróży i przygotować się duchowo. Stąd kierowali się do Makao i Nagasaki, w nadziei że w ten czy inny sposób uda im się dostać do zamkniętych i ściśle chronionych światów Chin i Japonii.
Najsłynniejszym z nich jest Franciszek Ksawery, hiszpański jezuita, który przybył do Malakki w roku 1545. To tutaj dokonał pierwszych cudów: przywrócił życie zmarłej kilka dni wcześniej dziewczynce i przepowiedział zwycięstwo Portugalczyków w morskiej bitwie stoczonej setki mil dalej. Kilkakrotnie przestrzegał marynarzy, by nie wchodzili na pokład statków, które później tonęły. Franciszkowi, zanim zmarł w roku 1552 na malutkiej wyspie Sanqian u ujścia Rzeki Perłowej pod Kantonem – najpewniej w wyniku malarii – udało się założyć chrześcijańskie misje w różnych miejscach Azji, od Moluków po Filipiny i Japonię.

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 149.

* Tadanobu Tsunoda 角田忠信 (1926-)
The Japanese Brain: Uniqueness and Universality” (Mózg japoński: unikalność i uniwersalizm)

Ostatnio pewien pracownik wydziału medycyny na Uniwersytecie Tokijskim opublikował książkę, pozornie naukową, Mózg japoński: unikalność i uniwersalizm. Przy pomocy komputerowych diagramów i kolorowych schematów doktor Tadanobu Tsunoda wykazuje, że umysł Japończyków funkcjonuje inaczej niż u pozostałych istot ludzkich. Zgodnie z tą teorią, Japończycy są Japończykami, ponieważ mówią po japońsku. Jako że język japoński jest o wiele bogatszy w samogłoski od innych języków (na przykład 000 0000 00 00 oznacza: „Dzielny król ukrywa swój ogon, kiedy wychodzi”), mózg Japończyka, dzięki długiej ekspozycji na te dźwięki, miałby rozwijać się szybciej niż u reszty ludzi. Dwadzieścia lat eksperymentów pozwoliło doktorowi Tsunodzie skonstatować także, iż Japończycy przetwarzają samogłoski w lewej półkuli mózgu, podczas gdy inne narody – w prawej. To wyjaśniałoby, zdaniem uczonego, dlaczego Japończycy mają lewą część mózgu o wiele lepiej wykształconą niż gai jin.
Zdumiewa w tym wszystkim fakt, iż książeczka, przeznaczona dla wąskiego grona naukowców, stała się narodowym bestsellerem. Może dlatego, że istnieje nieuświadomione, ale szeroko wśród Japończyków rozpowszechnione pragnienie posiadania cech, których inni nie mają? Testy przeprowadzone przez doktora Tsunodę dowodzą na przykład, że Japończycy są „osobami wyjątkowo wrażliwymi, znajdującymi ukojenie podczas słuchania cykad albo innych owadów”. Ludzie Zachodu, przeciwnie, są jakoby absolutnie niewrażliwi na owe dźwięki. „Dla gai jin te delikatne odgłosy przypominają hałas starego samochodu albo szum klimatyzatora”, pisze Tsunoda. A Japończycy się cieszą.
Pogląd, że mieszkańcy tego kraju jako jedyni żyją w szczególnej harmonii z naturą, jest w Japonii bardzo popularny. Podziela go z pełnym przekonaniem sam Nakasone. W kwietniu tego roku premier, w obecności tysiąca gości zaproszonych na podziwianie kwitnących wiśni w cesarskich ogrodach Shinjuku, powiedział, że owszem, widywał pelargonie w oknach Europejczyków podczas swojej niedawnej podróży na nasz kontynent, ale Japończycy to jedyny naród, który naprawdę potrafi rozkoszować się kwiatami.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Japończycy w lustrze, Tokio, październik 1986) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 152-153. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Natsume Soseki 夏目 漱石 (1867-1916)

(…) ideał piękna to jednak cudzoziemiec. Na przykład w niemal wszystkich reklamach mody występują modelki i modele z Zachodu. Japończycy nie uważają się za ładnych. Na początku XX wieku pisarz Soseki Natsume wyznał w dzinniku prowadzonym podczas pobytu w Londynie, jak bardzo cierpiał, porównując się z Europejczykami – czuł się niski, brzydki i trupio blady. Dwa lata później wyjechał z Anglii z głęboką depresją.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Japończycy w lustrze, Tokio, październik 1986) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 154. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Murasaki Shikibu (Lady Murasaki) 紫 式部 (?978-?1016)
„The Tale of Genji” 源氏物語 (Opowieść o księciu Genji)

Na brzegu jeziora Biwa, na północ od starożytnej stolicy Kioto, kilka kilometrów od świątyni Ishiyama (tutaj w 1004 roku szlachetnie urodzona pani Murasaki napisała pierwsze słowa swojej sławnej Opowieści o księciu Genji) leży miasteczko Ogoto, w którym każdy dom to sopu-rando.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (rozdział: wykąpmy się razem, Osaka, październik 1989) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 276. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Tawara Machi (1962-)

Dla Tamary Machi, najmłodszej i najbardziej popularnej japońskiej poetki (jeden z jej ostatnich tomików został sprzedany w dwóch milionach i czterystu tysiącach egzemplarzy), pachinko to rodzaj lustra naszej egzystencji. „Patrzę na biegnące kulki i czuję, że jestem jak one”, napisała.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (rozdział: uciekać w bezruchu, Tokio, listopad 1989) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 285. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Donald Richie (1924-2013)

Amerykański pisarz Donald Richie, mieszkający w Tokio od ponad czterdziestu lat, twierdzi, że „Japończyk widzi w automacie pachinko swojego tajemniczego przyjaciela” i że łokieć w łokieć z setkami innych osób, z którymi jednak nie czuje potrzeby rozmawiać, przeżywa coś w rodzaju „zbiorowej samotności”.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (rozdział: uciekać w bezruchu, Tokio, listopad 1989) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 286. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Karel Čapek (1890-1938, czeski pisarz)
„R.U.R.”

W przypadku robotów, arystokracji obrabiarek, sprawy wyglądały mniej więcej następująco: w 1967 roku, kiedy Joseph Engelberger, założyciel Unimation Company, przyjechał do Tokio, żeby wygłosić wykład o swoich odkryciach w dziedzinie robotyki, Japończycy wiedzieli na ten temat mało albo nic. Ale podczas gdy w Ameryce Engelberger gromadził na sali zaledwie kilkudziesięciu słuchaczy, w Japonii przyszło go posłuchać sześciuset. Rok później koncern Kawasaki Heavy Industries otrzymał od Unimation specjalną licencję na produkcję robotów przemysłowych.
Japończycy byli zafascynowani, ponieważ nie chodziło już o antropomorficzne zabawki potrafiące powiedzieć „dzień dobry” albo napisać swoje imię, lecz o maszyny zdolne naśladować rytmiczne ruchy robotnika przy taśmie montażowej. Robot, który narodził się w 1920 roku jako bohater sztuki Karla Čapka R.U.R. (w języku czeskim robota to właśnie „praca”), z teatru trafił do fabryki.
Z początkiem lat siedemdziesiątych Amerykanie byli jeszcze niekwestionowanymi liderami w projektowaniu, produkcji, eksporcie i zastosowaniu robotów przemysłowych. Dziesięć lat później stan rzeczy uległ zmianie: Japończycy, z Fanuc na czele, wysadzili ich z siodła. „I młody przemysł robotyki amerykańskiej nigdy już się nie podźwignął”, jaki pisze Robert Reich w czasopiśmie „The New Republic”.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (robot i cesarz, Tokio, styczeń 1986) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 119-120. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Hanako Ishi
„Ningen Sorge” (Człowiek o nazwisku Sorge)

Z siedemnastu aresztowanych z kręgu Sorgego dwóch zostało powieszonych (Sorge i Ozaki), siedmiu zaś zmarło w więzieniu. Z pozostałych ośmiu, uwolnionych wraz z przybyciem Amerykanów, sześciu umarło, jeden zniknął, a ostatni, Kodai Yoshinobu, żyje jako kupiec detaliczny w prefekturze Gumma i od czterdziestu lat nie chce mówić o sprawie Sorgego. Hanako Ishi natomiast mówi często i chętnie. Spośród ocalałych bohaterów tej historii robi najwięcej. Jej książka, autobiograficzna i bardzo uczuciowa, Ningen Sorge (Człowiek o nazwisku Sorge) – ma już czwarte wydanie.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Richard Sorge: James Bond socjalizmu, Tokio, czerwiec 1986) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 140. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.


KAMBODŻA / CAMBODIA

* William Shawcross (1946-)
„Sideshow: Kissinger, Nixon and the Destruction of Cambodia”
(1979)

William Shawcross w swojej znakomitej książce Sideshow upatruje źródła bezwzględności Czerwonych Kmerów w fakcie, że byli oni ofiarami bezlitosnych nalotów dywanowych Amerykanów, ale to nie tłumaczy wszystkiego. Prawda leży głębiej. Czerwoni Khmerzy są tworem ideologicznym. Pol Pot nie jest szaleńcem, a rzecz, której próbował w Kambodży, to kwintesencja tego, co każdy rewolucjonista zawsze pragnął zdobyć: nowego społeczeństwa.
Działania Pol Pota w Kambodży nie różnią się od tego, co inni rewolucjoniści próbowali zrobić przed nim, od tego, co Mao próbował osiągnąć swoją rewolucją kulturalną. Dzieło Pol Pota wywiera większe wrażenie, bardziej przeraża, wydaje się bardziej nieludzkie tylko dlatego, że on przyspieszył tempo, skrócił czas realizacji, zaczął natychmiast.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Pomyliliśmy się, Hongkong, marzec 1985) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 92. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Pierre Loti (1850-1923)

Na początku tego stulecia Pierre Loti, niepewny niczym pielgrzym, na wozie ciągniętym przez czarne woły dotarł do Angkoru w Kambodży, by tu zaznać gościnności klasztornych mnichów. Dwadzieścia lat później biuro Cooka organizowało wycieczki po ruinach, zwieńczone występami tanecznymi i sprzedażą stuletnich kamieni jako okolicznościowych pamiątek.

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 32.

* Henri Mouhot (1826-1861)

Człowiek, który w roku 1860 odkrył Angkor dla reszty ludzkości – i turystów – zapłacił za to życiem. Niewiele osób wie, że jego grób znajduje się na wschód od Luang Prabang. Chciałem z uszanowaniem pokłonić się mogile tego ryzykanckiego naukowca, którego historia zawsze mnie fascynowała. Nazywał się Henri Mouhot, był francuskim przyrodnikiem, który zwiedział Indochiny zaraz po tym, jak stały się kolonią. Chciał Mekongiem dotrzeć do Chin, zanim jednak wyruszył, przeczytał sporządzoną dziesięć lat wcześniej relację pewnego mnicha, który nieopodal Siem Reap widział w dżungli dziwne ruiny.
W liście Mouhot opowiada, jak pewnego dnia podczas spaceru po lesie, kiedy dla towarzystwa nucił sobie pod nosem Traviatę, nagle poczuł, że w gęstwinie listowia przygląda mu się dwoje… czworo… dziesięcioro… przyglądają mu się setki kamiennych, uśmiechniętych oczu. Często usiłowałem sobie wyobrazić, jak musiał się poczuć w tym momencie – momencie, który nadał sens jego życiu. I śmierci. Spędziwszy jakiś czas pośród ruin Angkoru, Mouhot ruszył dalej na północ, minął Luang Prabang, jednak podczas marszu brzegiem Nam Khan rozchorował się w pobliżu wioski Naphao. Dziewiętnastego października zanotował: „Dopadła mnie febra”; potem przez kilka dni brak wpisów, aż wreszcie 29 października widzimy nakreślone trzęsącą się ręką słowa: „Panie, zlituj się nade mną”. Mouhot zmarł 10 listopada 1861 w wieku trzydziestu pięciu lat.

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 32.

KAZACHSTAN / KAZAKHSTAN

* Tahavi Ahtanov (Tachawi Achtanow, 1923-1994)
„Boran” (Buran)

Do miasta przybywają delegaci na Zjazd Partii Komunistycznej, który zakończy się, jak już teraz wiadomo, samobójstwem połączonym z odrodzeniem. Partia zmieni jedynie nazwę, żeby pozostać tym, czym jest, a przede wszystkim aby utrzymać się przy władzy. Pośród delegatów są też przedstawiciele kazachskiej inteligencji, więc proszę Siergieja, by umówił mnie na spotkanie z Tachawim Achtanowem, autorem powieści „Buran”, która w latach sześćdziesiątych odniosła znaczny sukces, także zagranicą.
Spotykamy się w hotelu. Achtanow ma sześćdziesiąt siedem lat, siwe, długie włosy, jest postawny i wygląda jak prawdziwy mędrzec. Jak wielu jego rówieśników Achtanow musi dziś przeprowadzić rozrachunek ze swoim życiem i ideałami, w które wierzył. Mimo to nie wygląda na udręczonego. Wprost przeciwnie.
-W ostatnich dziesięcioleciach już samo słowo „nacjonalizm” stanowiło tabu, nie można go było nawet wyszeptać. Teraz można je wręcz wykrzyczeć, a to dobre dla płuc – mówi pisarz. Achtanow wstąpił do Partii w 1943 roku. W ubiegłym roku złożył rezygnację. – Niełatwo było być kazachskim pisarzem. Czasem stawało się to nawet bardzo ciężkie, bo miałem za zadanie pisać teksty w duchu propagandy komunistycznej, której celem było przecież zniszczenie Kazachów jako samodzielnego ludu”.
W wydanej w 1965 roku powieści Achtanow podjął wątek alienacji Kazachów. „Buran” (czyli „Wiatr niosący śnieg”) opowiada historię kazachskiego żołnierza, który w czasie drugiej wojny światowej zostaje wywieziony do Niemiec, gdzie cierpi, trawiony tęsknotą za domem. Odzyskawszy wolność, pod koniec wojny powraca do Kazachstanu, ale jego rozpacz i samotność tylko się pogłębiają, bo jako jeniec wojenny uznawany jest za zdrajcę. Pobyt w Niemczech sprowadza na niego oskarżenia o szpiegostwo, zatem czeka go los jeszcze gorszy niż jego rodaków, którzy skończyli w Gułagu.

Tiziano Terzani (2011). Dobranoc, panie Lenin. (rozdział: Kazachstan. „Ojciec jabłek”, Ałma Ata, 5 września 1991). Zysk i S-ka. Tłum. K. Skórska, M. Wyrembelski. S.197-198.


KIRGISTAN / KYRGYZSTAN

* Giacomo Leopardi (1798-1837, włoski poeta)
„Night song of a wandering shepherd in Asia” (Śpiew nocny koczującego po Azji pasterza [w:] Pieśni, Warszawa 1990, przeł. J. Dickstein-Wieleżyńska)

Odwracam wzrok od tych szpetnych śladów ludzkich działań i widok nieba przynosi mi ukojenie. To stare, bezkresne niebo zawieszone wysoko nad Azją Środkową, z ławicami różowych obłoków, ledwo oświetlonych słońcem, które znika właśnie za wysokim szpalerem topoli.
Przypominają mi się wersy, których przed czterdziestu laty nauczyłem się w gimnazjum: „Co robisz, mów mi, co robisz na niebie / księżycu zadumany? / Wstajesz, pniesz się ku górze, / wpatrzony w stepy i zapadasz znowu. / Jeszcze ci nie wystarcza / wciąż przemierzać nieodmienne szlaki?…”

Tiziano Terzani (2011). Dobranoc, panie Lenin. (rozdział: Kirgizja. „Co robisz (…) na niebie księżycu zadumany?”, Biszkek, 8 września 1991). Zysk i S-ka. Tłum. K. Skórska, M. Wyrembelski. S. 242.


KOREA POŁUDNIOWA / SOUTH KOREA

*
„Jonnggam Rock”

Seulczycy znów z zainteresowaniem czytają Jonnggam Rock, zbiór przepowiedni koreańskich z XIII wieku. Jedna z nich wydaje się odnosić do naszych czasów. Pod koniec tysiąclecia, mówi proroctwo, ludzkości będzie groziła zagłada. Wtedy jednak w pewnym peryferyjnym kraju model życia ulegnie zmianie, a pokój zastąpi wojnę. Owym krajem, który znajdzie się w centrum pojednanego świata, jest Korea.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Korea Południowa: krewetka między dwoma wielorybami, Seul, sierpień 1988) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 212. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* John Ashmead (1917-1992)
„The Mountain and the Feather”

„Z twarzy kobiet najłatwiej wyczytać cenę przetrwania zapłaconą przez Koreę” – pisał John Ashmead, amerykański pisarz, w swojej powieści o drugiej wojnie światowej, A Mountain and a Feather.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Korea Południowa: krewetka między dwoma wielorybami, Seul, sierpień 1988) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 207. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.


MONGOLIA

* Ferdinand Ossendowski (1876-1945, polski podróżnik) (Antoni Ferdynand Ossendowski)
Beasts, Men and Gods” (1921) (Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów)

Zafascynowała mnie jego opowieść i obiecałem mu, że pojedziemy razem do Ułan Bator. Dla mnie był to pierwszy raz, ale on był tam dawno temu, gdy miasto nazywało się Urga; teraz będzie moim przewodnikiem. (…) W pociągu czytałem to bez przerwy, a wysiadając w Ułan Bator, trzymałem pod pachą. Przez tydzień pobytu nie rozstawaliśmy się na chwilę. Ossendowski opisywał miejsca, które poznał znacznie wcześniej, a teraz razem je odwiedzaliśmy. Opowiadał o obrzędach wróżbiarskich i staraliśmy się znaleźć kogoś, kto mógłby je powtórzyć.

Tiziano Terznai (2008). Powiedział mi wróżbita (rozdział „Z moim przyjacielem duchem”). Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 291-310.

Książki to moi przyjaciele. Najlepiej bowiem podróżować z kimś, kto już przeszedł drogę. Z kimś, kto opowie o przeszłości, aby można było porównać, poczuć zapach, który się ulotnił, z wonią, która nadal trwa.
Potem moim przyjacielem stał się Ossendowski. Opisał zapach pewnej rośliny rosnącej na wyżynie mongolskiej w pobliżu Urgi. Natychmiast ją rozpoznałem, ponieważ Mongołowie ją suszą i robią z niej kadzidło do swoich świątyń. Poszedłem poszukać tej rośliny, potem małą wiązkę włożyłem między strony książki, w której Ossendowski ją opisuje.
Wiesz, Folco, czułem, jakby był ze mną. W tamtej chwili ożył. Mam nadzieję, że za pięćdziesiąt, sto lat, ktoś przypadkiem znajdzie mają książkę w remainders albo w jakiejś starej bibliotece i zacznie czytać. A wtedy być może dozna w tym kraju podobnych uczuć, jakie były moim udziałem. W takiej chwili na jeden moment odżyję w wieczności.

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 243.

MYANMAR

* Maurice Collis (1889-1973)
„Lords of the Sunset” (1938) (Panowie Świtu)

W roku 1938 Maurice Collis, kolonialny zarządca, który potem został pisarzem, odwiedził Państwa Szanów i starał się zainteresować opinię publiczną tym nieznanym cudem imperium. Kengtung ze swymi trzydziestoma trzema klasztorami wydał mu się prawdziwą perłą, a na absurd w jego oczach zakrawało to, że w Londynie jako żywo nikt o nim nie słyszał. Jego książka The Lords of the Sunset („Panowie Świtu”) – tak nazywano sawbaw dla odróżnienia od „Panów Zmierzchu”, królów zachodniej Birmy – jest ostatnią opowieścią podróżnika, który wniknął w nieskażony świat wiejskich królów, gdzie życie nie zmieniło się od stuleci, poddane rytmowi dawnych ceremonii i regułom feudalnych więzów. Tę książkę sprzed pięćdziesięciu lat zabrałem ze sobą jako przewodnik.

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 60.

NEPAL

* Rudyard Kipling (1865-1936)

(w 1907 otrzymał literacką Nagrodę Nobla)

Mustang stał się czymś w rodzaju symbolu najwyższych aspiracji człowieka, zawsze podążającego za tą potrzebą, o której Kipling pisze w Poszukiwaczu, wierszu z 1898 roku:

Coś w ukryciu. Idź to znaleźć. Idź poszukać za Górami.
Coś, co znikło za Górami, wciąż na ciebie czeka. Idź!

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Mustang: raj utracony, Makau, kwiecień 1995) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 398-399. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.


NIEMCY / GERMANY

* Ekkehart Krippendorff (1934-2018)
„Die Kunst, nicht regiert zu werden: ethische Politik von Sokrates bis Mozart” (1999) (Sztuka niebycia rządzonym: etyka polityczna od Sokratesa po Mozarta)

Wziąłem znowu do ręki piękną książkę, która wyszła dwa lata temu w Niemczech, napisaną przez starego przyjaciela. Nosi ona tytuł Die Kunst, nicht regiert zu werden: ethische Politik von Sokrates bis Mozart [Sztuka niebycia rządzonym: etyka polityczna od Sokratesa po Mozarta]. Autor, Ekkehart Krippendorff, przez lata wykładał w Bolonii, zanim wrócił na uniwersytet w Berlinie. Wysuwa on fascynującą tezę, że polityka w swojej najszlachetniejszej postaci bierze się z bycia ponad zemstą i że najgłębsze korzenie kultury europejskiej można odnaleźć w niektórych mitach o Kainie czy o Eryniach – mitach, które miały przypominać ludziom o konieczności przerwania zaklętego kręgu zemsty, aby cywilizacja mogła się rozwijać. Kain zabija brata, ale Bóg zakazuje ludziom mszczenia się za Abla i po naznaczeniu Kaina – znak jest też ochroną – skazuje go na wygnanie, gdzie założy on pierwsze miasto [* według afgańskiej legendy tym miastem jest Kabul (przyp. aut.)]. Zemsta nie jest ludzką sprawą, należy do Boga.
Według Krippendorffa teatr, od Ajschylosa po Szekspira, miał decydujące znaczenie w formowaniu człowieka Zachodu, ponieważ dzięki pokazaniu na scenie wszystkich uczestników konfliktu, z których każdy miał własny punkt widzenia, przemyślenia i wybory, zmuszał do refleksji nad sensem namiętności i daremnością przemocy, która nigdy nie osiąga celu.
Dziś, niestety, na scenie świata my, ludzie Zachodu, jesteśmy jedynymi bohaterami i jedynymi widzami, tak więc w naszych telewizorach i gazetach widzimy jedynie nasze racje, czujemy jedynie nasz ból. Świat innych nigdy nie jest pokazywany.

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 38-39.

* Albert Einstein (1879-1955)
„Why War? A Correspondence Between Albert Einstein and Sigmund Freud”

„Niech mi Pan powie, co popycha człowieka do wojny? – pytał Albert Einstein Zygmunta Freuda w liście z roku 1932. – Czy można by pokierować ewolucją psychiki człowieka w taki sposób, żeby stał się bardziej odporny na psychozę nienawiści i zniszczenia?”.
Odpowiedź zabrała Freudowi dwa miesiące. Jej konkluzja była taka: dwa czynniki – bardziej cywilizowana postawa i uzasadniona obawa przed skutkami przyszłej wojny – wpłyną na zakończenie wojen w najbliższej przyszłości.
Śmierć oszczędziła Freudowi koszmaru drugiej wojny światowej. Nie oszczędziła go jednak Einsteinowi, który coraz bardziej przekonywał się o konieczności głoszenia pacyfizmu. W roku 1955, niedługo przed śmiercią, wystosował ze swojego domku w Princeton w Stanach Zjednoczonych, gdzie znalazł schronienie, ostatni apel do ludzkości o przetrwanie: „Ponad wszystko pamiętajcie o swoim człowieczeństwie, zapomnijcie o wszystkim innym”.

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 47-48.

POLSKA / POLAND

* Ryszard Kapuściński (1932-2007)


ROSJA / RUSSIA

* Anton Chekhov (1860-1904) (Anton Czechow), „Sakhalin” (Sachalin)
* Leo Tolstoy (1828-1910) (Lew Tołstoj)
* Vlas Doroshevich (1864-1922) (Włas Doroszewicz, Wasilij Doroszewicz)

Czechow spędził na wyspie trzy miesiące, chcąc przyjrzeć się katordze. Jego książka Sachalin, opublikowana w 1895 roku, przyczyniła się do zniesienia tego systemu więziennego.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Sachalin: przeklęta wyspa, Jużnosachalińsk, Związek Radziecki, lipiec 1989) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 298. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

Kryminaliści wszelkiego typu, okrutni mordercy i szlachetni rewolucjoniści byli tu przywożeni na roboty przymusowe. Żywiono nadzieję, że zdołają rozwinąć gospodarkę. Nie zdołali i Sachalin stał się synonimem koszmaru. Anton Czechow, który w 1890 roku, już chory na gruźlicę, przyjechał tu, aby przestudiować lokalny system karny, pisał o „miejscu nieopisanego cierpienia”. Tołstoj nazwał Sachalin „wyspą bólu”; pisarz Wasilij Doroszewicz „wyspą stworzoną przez naturę w wybuchu wściekłości”. Europa drżała na sam dźwięk tej nazwy: Sachalin. Pewien gubernator nawet poprosił cara, aby zmienił jej nazwę, w nadziei, że nowy wizerunek wyspy przyciągnie kolonistów. Prośbę odrzucono.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Sachalin: przeklęta wyspa, Jużnosachalińsk, Związek Radziecki, lipiec 1989) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 288. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

Podczas swojej wizyty w 1890 roku Czechow zauważył, że na Sachalinie zakuwa się w kajdany nie tylko istoty ludzkie, lecz także kury i świnie. Odgłos wlokących się łańcuchów i żelaznych kul prześladował go nawet po powrocie do Moskwy. To były najbardziej ponure czasy Sachalinu.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Sachalin: przeklęta wyspa, Jużnosachalińsk, Związek Radziecki, lipiec 1989) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 297. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Joseph Delteil (1894-1978)
„Sur le fleuve Amour” (1922)

Trochę czasu spędziłem na czytaniu, ale zestaw książek, który zabrałem na drogę, jest z wiadomych względów bardzo ograniczony. Mam ze sobą francuską powieść „Sur le fleuve Amour” napisaną w 1922 roku przez młodego antykonformistę Josepha Delteila; to śmiała historia miłosna dwóch bolszewickich oficerów, którzy choć są kochankami, wkrótce obdarzają uczuciem Ludmiłę, piękną dziewczynę urodzoną nad brzegiem Amuru, dowódcę kobiecego pułku w wojskach carskich. Opowieść kończy się wielką tragedią i śmiercią w odmętach rzeki.

Tiziano Terzani (2011). Dobranoc, panie Lenin. (rozdział: Na rzece Amur, 19 sierpnia 1991). Zysk i S-ka. Tłum. K. Skórska, M. Wyrembelski. S. 56.

* Charles Vapereau (1847-1925)

Wziąłem też dziennik podróżny Charles’a Vapereau, francuskiego badacza, profesora na Uniwersytecie w Pekinie, który w 1892 roku, miast powrócić do Paryża zwyczajowym szlakiem przez Mongolię, pustynię Gobi i jezioro Bajkał, postanowił nadłożyć pięć tysięcy kilometrów i wraz z żoną i chińskim sługą wyruszył statkiem z Tiencinu, dotarł do ujścia Amuru, popłynął w górę rzeki, w przeciwnym niż ja kierunku, by następnie przemierzyć całą Syberię tarantasem, ówczesnym powozem konnym, dotrzeć do Moskwy i w końcu do Paryża w ciągu stu dwunastu dni. Jacyż to byli ludzie!

Tiziano Terzani (2011). Dobranoc, panie Lenin. (rozdział: Na rzece Amur, 19 sierpnia 1991). Zysk i S-ka. Tłum. K. Skórska, M. Wyrembelski. S. 56-57.

*
„Anastazja”

Trzecia zabrana przeze mnie książka to „Anastazja”, długie studium poświęcone życiu tej przedziwnej, pogrążonej w amnezji kobiety, która od 1920 roku, gdy została wyciągnięta na wpół żywa z jednego z berlińskich kanałów, aż do śmierci w 1981 w Stanach Zjednoczonych nieprzerwanie podawała się za ostatnią z Romanowów, córkę cara, jedyną ocalałą z rzezi dokonanej przez bolszewików w Jekaterynburgu.

Tiziano Terzani (2011). Dobranoc, panie Lenin. (rozdział: Na rzece Amur, 19 sierpnia 1991). Zysk i S-ka. Tłum. K. Skórska, M. Wyrembelski. S. 57.

* Vladimir Arsenyev (1872-1930) (Władimir Arsenjew)
„Дерсу Узала” (Dersu Uzala / Dersu the Trapper) (1923) (Dersu Uzała)

Arsenjew był pisarzem; żył w latach 1872-1930 i odbył długie podróże po Syberii. Jego najsłynniejsza powieść „Dersu Uzała” ukazuje historię spotkania pewnego Nanaja, przedstawiciela jednego z plemion zamieszkujących dawniej ziemie nadamurskie, z grupą rosyjskich odkrywców. Główny bohater zostaje ich przewodnikiem i zachwyca ich swoim niezwykłym podejściem do przyrody. Nanaj rozmawia z wiatrem i wodą. Gdy płomień ogniska staje się zbyt mocny, prosi go, by przygasł. Kiedy podróżnicy docierają do Chabarowska, pozwalają wrócić mu do swojego ludu, a w ramach wdzięczności ofiarowują strzelbę. Owa broń, czyli symbol nowej cywilizacji, która rozwija się na amurskich brzegach, wypierając rdzennych mieszkańców, stanie się przyczyną jego nieszczęścia. W drodze do domu Nanaj spotka rosyjskich bandytów, którzy chcąc ukraść mu strzelbę, pozbawią go życia.

Tiziano Terzani (2011). Dobranoc, panie Lenin. (rozdział: Tymczasem na chińskim brzegu…, 23 sierpnia 1991). Zysk i S-ka. Tłum. K. Skórska, M. Wyrembelski. S. 95.

* Archibald Colquhoun (1848-1914)
„Overland to China” (1900)

Jazda z Ułan Bator do Moskwy trwa pięć dni. Mnie termin „Transsyberyjska” zawsze wydawał się démodé i romantyczny. W książce Overland to China Archibald Colquhoun, który odbył tę podróż w roku 1898, opisuje wagony de luxe z łazienkami, biblioteką, salą gimnastyczną i salą muzyczną z fortepianem. Wiedziałem wprawdzie, że teraz już tak nie jest, ale nadal tę wizję miałem w głowie, kiedy więc kasjer spytał: „De luxe?„, odruchowo odpowiedziałem: „Tak”.

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 311.

SRI LANKA

* V.P. Vittachi
„Sri Lanka: What Went Wrong”

(J.R. Jayewardene’s Free & Righteous Society)

V.P. Vittachi, autor wydanej niedawno książki Sri Lanka: What Went Wrong, szuka przyczyn aktualnych nieszczęść kraju: „Pięćset lat panowania rozmaitych kolonizatorów, ścierających się z sobą – najpierw Portugalczyków, potem Holendrów, a wreszcie Brytyjczyków – zerodowało naszą kulturę, i dlatego w 1948 roku, kiedy nieoczekiwanie znaleźliśmy się bez sternika, byliśmy moralnie i kulturowo zagubieni”

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Sri Lanka: wyspa obłędu, Kolombo, 11 listopada 1995) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 428. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Leonard Woolf (1880-1969)
„The Village in the Jungle”

W swojej powieści z 1913 roku, The Village in the Jungle, Leonard Woolf, który przez trzy lata mieszkał na Cejlonie przed porzuceniem brytyjskiej służby cywilnej i poślubieniem Virginii, pisarki, opowiada o złowrogiej obecności na wyspie, utożsamianej przez niego z dżunglą.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Sri Lanka: wyspa obłędu, Kolombo, 11 listopada 1995) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 433. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Michael Ondaatje (1943-)
„Running in the Family”

Michael Ondaatje, jeden z najlepszych współczesnych autorów Sri Lanki, w Running in the Family opisuje, jak bogaci i wykształceni arystokraci po popołudniu spędzonym na wyścigach konnych i jedzeniu ostryg w Ambalangodzie tańczą na plaży, przy muzyce z przenośnego gramofonu, w promieniach księżyca. Nagle, o północy, z głębi wyspy dobiega ich tajemnicze bicie w bębny, któremu towarzyszą diaboliczne tańce. To krwawe rytuały ku czci mrocznych bóstw prebuddyjskich – oparte na starym wierzeniu, że wszechświat odradza się poprzez przemoc.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Sri Lanka: wyspa obłędu, Kolombo, 11 listopada 1995) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 433


SZWAJCARIA / SWITZERLAND

* Niccolò Tucci (1908-1999)

Inni w większości pracowali dla dzienników albo dla tygodników, takich jak „Time”, gdzie tekst mógł liczyć nie więcej niż tysiąc pięćset wierszy. Ale, jak mawiał Niccolò Tucci: „Dlaczego nie przestaniesz zajmować się dziennikarstwem, a nie zaczniesz zajmować się perenializmem?” Mnie udawało się uprawiać zamiast d z i e n n i k a r s t w a  coś w rodzaju t y g o d n i c t w a, choć może raczej – jako że pisałem raz na miesiąc – było to m i e s i ę c z n i k a r s t w o.

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 287.

TAJLANDIA / THAILAND

* Sulak Sivaraksa

W sytuacji, gdy żaden ze znajomych Tajlandczyków nie chciał mi zarekomendować żadnego wróżbity, przypomniał mi się przyjaciel, Sulak Sivaraksa, czołowy tajlandzki filozof, dwukrotnie nominowany do Nagrody Nobla. Zagorzały buddysta, z pasją krytykował to, że jego kraj porzuca swe tradycje, i nigdy nie przegapiał okazji, by piętnować tych, którzy jego zdaniem schodzili z tradycyjnej buddyjskiej drogi. Władze Tajlandii wcale go nie ceniły, a z racji szczerości, z jaką głosił swe poglądy, został oskarżony o lèse-majesté – przestępstwo nigdzie indziej już nieistniejące – i na kilka lat wtrącony do więzienia. Kiedy aresztowano go ostatnim razem, odwiedziłem jego żonę, przekonany, że zastanę ją zrozpaczoną. Nic podobnego! Poradziła  się wróżbity, który ją zapewnił, że Sulak za kilka dni zostanie zwolniony. I tak się stało: wyszedł na wolność oznaczonego dnia i o oznaczonej godzinie. Postanowiłem się skontaktować z tym wróżbitą.

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 47.

USA

* Chalmers Johnson (1931-2010)
„Blowback” (Przeciwuderzenie)

Stary profesor z uniwersytetu w Berkeley, osoba, której z pewnością nie można podejrzewać o antyamerykanizm ani o sympatie lewicowe, interpretuje te wydarzenia zupełnie inaczej. „11 września samobójcy nie zaatakowali Ameryki – zaatakowali amerykańską politykę zagraniczną” – pisze Chalmers Johnson w październikowym wydaniu „The Nation”. Według niego, autora wielu książek, w tym Blowback (Przeciwuderzenie), wydanej w roku 2000 i w jakimś sensie profetycznej – mamy do czynienia właśnie z kolejnym „przeciwuderzeniem”, jako, że mimo upadku Związku Radzieckiego Stany Zjednoczone utrzymały nietkniętą imperialistyczną sieć około ośmiuset baz wojskowych na całym świecie.
W analizie, która w czasach zimnej wojny wyglądałaby jak produkt służb dezinformacyjnych KGB, Chalmers Johnson robi listę wszystkich oszustw, spisków, zamachów stanu, prześladowań, zabójstw i interwencji na rzecz totalitarnych i skorumpowanych reżimów w Ameryce Łacińskiej, Afryce, Azji i na Bliskim Wschodzie, w które Stany Zjednoczone były otwarcie albo potajemnie zamieszane od końca drugiej wojny światowej po chwilę obecną.
„Przeciwuderzenie”, którym był atak na Bliźniacze Wieże i Pentagon, byłoby więc powiązane z całą serią takich faktów, od inspirowanego przez CIA zamachu stanu na Mosaddegha w 1953 roku i następujące po nim osadzenie szacha w Iranie, po wojnę w Zatoce i wynikające z niej umieszczenie amerykańskich wojsk na Półwyspie Arabskim, zwłaszcza w Arabii Saudyjskiej, gdzie znajdują się święte miejsca islamu. Według Johnsona taka polityka amerykańska „przekonała wielu porządnych ludzi w całym muzułmańskim świecie, że Stany Zjednoczone są ich zatwardziałym wrogiem”. W ten sposób można by wytłumaczyć rozpowszechniony w świecie muzułmańskim jadowity antyamerykanizm, który dziś tak bardzo zaskakuje Stany Zjednoczone i ich sprzymierzeńców.
Pomijając kwestię, czy analiza Chalmersa Johnsona jest trafna, czy też nie, wyraźnie widać, że u podstaw wszystkich problemów, jakie mają Amerykanie i my na Bliskim Wschodzie, jest, pomijając kwestię izraelsko-palestyńską, obsesyjne zabieganie o to, aby rezerwy ropy naftowej regionu pozostawały w rękach rządów „przyjaznych”, niezależnie od tego, z kim mamy do czynienia. To jest pułapka, z której mamy właśnie okazję się wydostać.
Dlaczego nie przyjrzymy się dokładniej naszej zależności ekonomicznej od ropy naftowej? Dlaczego nie zaczniemy szukać naprawdę, jak mogliśmy to już zrobić jakieś dwadzieścia lat temu, wszystkich możliwych alternatywnych źródeł energii?

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 41-42.

Institute of International Studies at the University of California, Berkeley: https://conversations.berkeley.edu/johnson_2007

* Edward Said (1935-2003)

Mamy szczęście, Oriano. Nie musimy podejmować wielkich decyzji i, nie płynąc z nurtem rzeki, mamy tę przewagę, że możemy stać na brzegu i przyglądać się jej biegowi. Ale nakłada to także na nas wielką odpowiedzialność, wcale niełatwą, jaką jest poszukiwanie prawdy i „tworzenie pól zrozumienia, a nie pól bitwy”, jak to napisał Edward Said, profesor palestyńskiego pochodzenia, obecnie wykładający na Columbia University, w eseju na temat roli intelektualistów, opublikowanym dokładnie tydzień przed zamachami na Amerykę.

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 45.

* Thomas A. Heppenheimer (1947-2015)

Poza tym, jak pisze specjalista T.A. Heppenheimer, „roboty nie nudzą się, nie jeżdżą na wakacje, nie muszą iść do toalety ani wytrzeć nosa”.

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (robot i cesarz, Tokio, styczeń 1986) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 122. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Francis Fukuyama (1952-)

Czytam dalej „Anastazję”. Zanim zgaszę światło, włączam na chwilę radio, jak zwykłem robić właściwie co godzinę. Dziennik BBC właśnie się kończy, gdy na linii pojawia się znów korespondentka z Moskwy. Gorbaczow zrezygnował z funkcji pierwszego sekretarza KPZR, Komitet Centralny został rozwiązany. Oto po siedemdziesięciu czterech latach sprawowania władzy Partia Komunistyczna przestaje stanowić centralny organ polityki radzieckiej. I pomyśleć, że nie tak dawno pewien amerykański profesor – z pochodzenia Japończyk – ogłosił „koniec historii”. Niech się teraz zapadnie pod ziemię ten cały Francis Fukuyama! Historia? Odnoszę wrażenie, że właśnie teraz zaczyna się od początku, i zastanawiam się, co robię na tym małym stateczku o już tak niemodnej nazwie, zamiast być tam, w Moskwie, gdzie wszystko zaczyna się od nowa!

Tiziano Terzani (2011). Dobranoc, panie Lenin. (rozdział: Tymczasem na chińskim brzegu…, Kurs na Chabarowsk, 24 sierpnia 1991). Zysk i S-ka. Tłum. K. Skórska, M. Wyrembelski. S. 99.


WIELKA BRYTANIA / GREAT BRITAIN

* Bertrand Russell (1872-1970)

(w 1950 otrzymał literacką Nagrodę Nobla)

Niestety, kiedy dorastałem, wielcy ludzie już wymierali. Pamiętam jednak coś, co cię rozśmieszy… Kiedy byłem dzieckiem, Alberta Schweitzera uważano za geniusza. Ten pianista i filozof w którymś momencie życia zaczął studiować medycynę, żeby pojechać do Afryki i móc otworzyć szpital nad brzegiem rzeki! Inspirowali mnie Einstein, Bertrand Russell, którego prace czytałem, i tylu wspaniałych ludzi, których spotykałem po drodze i którzy dali mi wiele.

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 388.

* Arnold J. Toynbee (1889-1975)

Przychodzi mi do głowy zdanie Toynbeego: „Dzieła artystów i pisarzy żyją dłużej niż czyny żołnierzy, polityków czy kupców. Poeci i filozofowie są ważniejsi od historyków. Ale święci i prorocy są warci o wiele więcej niż wszyscy inni razem wzięci”.

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 46.

* Bill Gates (1955-, Amerykanin) („The Road Ahead”, Droga ku przyszłości)
* T. S. Eliot (1888-1965) (w 1948 otrzymał literacką Nagrodę Nobla)

Mam wrażenie, że im więcej dostajemy informacji, tym większymi jesteśmy ignorantami. Jedną z najdziwniejszych książek, jakie ostatnio przeczytałem, była Droga ku przyszłości Billa Gatesa. Wciąż przypominały mi się piękne zdania T.S. Eliota: Where is the life we have lost in living? Where is the wisdom we have lost in knowledge? Where is the knowledge we have lost in information? – „Gdzie jest życie, które utraciliśmy żyjąc? Gdzie jest mądrość, którą utraciliśmy w wiedzy? Gdzie jest wiedza, którą utraciliśmy w wiadomościach?” [Przełożyli Włodzimierz Krysiński i Jarosław Marek Rymkiewicz – przyp. tłum.] Internet jest jak narkotyk.

Tiziano Terzani (2009). W Azji (rozdział: Giovanni Alberto Agnelli: krótka przyszłość; Nowe Delhi, styczeń 1996). W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 450-451. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* Austin Coates (1922-1997)

Każdy, kto po przybyciu z Hongkongu zatrzymuje się, aby spojrzeć na miasto z werandy hotelu Belavista, odnosi wrażenie, że raczej odbył podróż w czasie niż w przestrzeni. Na menu hotelowym Austin Coates, angielski poeta, który żył przez dziesięciolecia na Wschodzie, napisał epitafium dla tego wyjątkowego, niepowtarzalnego doświadczenia zwanego Makau (…).

Tiziano Terzani (2009). W Azji. (Makau: podróż w czasie, która dobiega końca, Makau, kwiecień 1987) W.A.B., tłum. J. Wajs. S. 177-178. Po raz pierwszy wydana we Włoszech w 1998 jako In Asia.

* William Blake (1757-1827)

Tak, to moja stara teoria. Jeżeli staniesz się ekspertem znającym się na mrówkach, zrozumiesz świat. Jeżeli oddajesz się temu, co robisz, z poświęceniem i miłością, jeżeli godzinami siedzisz na tyłku, niezależnie od tego nad czym, w końcu zrozumiesz świat. Nie trzeba cytować Williama Blake’a: „Zobaczyć świat w ziarnku piasku, a wieczność w godzinie”. Tak po prostu jest. Wietnam, Indochiny, Azja sama w sobie to było moje pole działania. To była naprawdę moja działka.

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 116.

WIETNAM / VIETNAM

* Thich Nhat Hanh (1926-)

-Kiedy rano wstajecie, uśmiechajcie się do waszego serca, do waszego żołądka, do waszych płuc, do waszej wątroby. Tak naprawdę wiele od nich zależy – usłyszałem od Thich Nhat Hanha, słynnego wietnamskiego mnicha buddyjskiego, który przyjechał kiedyś do Delhi, aby mówić o medytacji. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, jak bardzo ta rada mi się przyda. A teraz każdy dzień zaczynałem od uśmiechu do gościa, którego miałem w środku.

Tiziano Terzani (2008). Nic nie zdarza się przypadkiem. Świat Książki, tłum. A. Osmólska-Mętrak. S. 20.

Tutaj, gdzie żyje się rytmem natury, można naprawdę zrozumieć, że życie jest jedno i że do jego całości nie można bezkarnie nic dodać ani niczego z niej ująć. Wszystkie rzeczy są ze sobą powiązane, a każda z nich jest częścią całości. Thích Nhất Hạnh, wietnamski mnich, dobrze to tłumaczy, mówiąc o małym niskim stoliku, takim jak ten, na którym piszę. Stół znajduje się tutaj dzięki nieskończonemu łańcuchowi zdarzeń, rzeczy i ludzi: za sprawą deszczu, który spadł w lesie, gdzie wyrosło drzewo, które drwal ściął, żeby zabrać je do stolarza, który gwoździami zrobionymi przez kowala z żelaza z kopalni… Gdyby tylko jedno z ogniw tego łańcucha, na przykład pradziadek drwala, nie istniało, nie byłoby tu tego stolika.
Japończycy, kiedy mieszkałem w ich kraju, myśleli, że chronią klimat swoich wysp, nie wycinając japońskich lasów, tylko te w Indonezji i Amazonii. Szybko jednak zauważyli, że ma to wpływ i na nich: klimat Ziemi zmieniał się dla wszystkich, nawet dla Japończyków.
Na tej samej zasadzie nie możemy dziś dalej się bogacić kosztem większości świata, która pozostaje w biedzie. Prędzej czy później, w takiej czy innej formie, będziemy musieli za to zapłacić. Rachunek wystawią nam albo inni ludzie, albo sama natura.

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 169.

* Graham Greene (1904-1991)
„The Quiet American” (1955) (Spokojny Amerykanin)

Wszyscy niedorobieni pisarze chcieliby napisać Spokojnego Amerykanina. Spokojny Amerykanin to jedyna wielka powieść na temat pierwszej wojny w Indochinach. Dlatego wszyscy marzyli, żeby napisać jeszcze jedną. Wszyscy! Pisali, ale nic z tego nie wyszło.

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 208.

* Edgar Snow (1905-1972)
* Ernest Hemingway (1899-1961)
* George Orwell (1903-1950)

Dla mojego pokolenia Wietnam był testem poczucia moralności. Wychowywałem się, czytając wielkie dzieła poprzedniej epoki, i miałem głowę nabitą mitami. Ileż ich było!
Edgar Snow w Chinach, Hemingway i George Orwell na wojnie domowej w Hiszpanii, wszyscy oni byli dla mnie legendarnymi postaciami! Czytałem ich książki i mówiłem sobie: „O Madonno! Chciałbym być taki jak oni!” Dlatego, kiedy miałem okazję wyjazdu, Wietnam stał się dla mnie Hiszpanią, stał się moją wojną.

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 116.

Ja z pewnością należałem do szczęściarzy: byłem w Sajgonie na wiosnę roku 1975, gdy zajmowali go komuniści, kończąc wojnę wietnamską, która dla mego pokolenia była tym, czym hiszpańska wojna domowa dla pokolenia Hemingwaya i Orwella (…).

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 16.

WŁOCHY

* Saint Francis of Assisi (1181/1182-1226) (Święty Franciszek z Asyżu)

Gdzie są dzisiaj święci i prorocy? Naprawdę, przydałby się chociaż jeden! Potrzebujemy nowego świętego Franciszka. On też żył w czasach krucjat, ale interesował się „tymi innymi”, z którymi walczyli krzyżowcy. Robił wszystko, żeby do nich dotrzeć. Spróbował raz, ale statek, którym podróżował, zatonął, a on się ledwie uratował. Spróbował drugi raz, ale rozchorował się, zanim dotarł do celu, i zawrócił. W końcu w czasie piątej krucjaty, podczas oblężenia Damietty w Egipcie, rozgoryczony zachowaniem krzyżowców („zobaczył zło i grzech”), wstrząśnięty widowiskiem poległych na polu bitwy, święty Franciszek przekroczył linię frontu. Został złapany, skuty i zabrany przed oblicze sułtana. Szkoda, że w 1219 roku nie istniało jeszcze CNN, bo ciekawe byłoby zobaczyć dzisiaj nagranie z tego spotkania. Po rozmowie, która z pewnością przeciągnęła się do nocy, następnego ranka sułtan pozwolił świętemu Franciszkowi na powrót do obozu krzyżowców.
Lubię myśleć, że jeden przedstawił drugiemu swoje racje, że święty Franciszek mówił o Chrystusie, a sułtan czytał wersety Koranu, i w końcu doszli do porozumienia, którego przesłaniem biedaczyna z Asyżu wszędzie powtarzał: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Lubię też sobie wyobrażać, że ponieważ mnich potrafił się śmiać równie dobrze, jak wygłaszać kazania, nie było tam agresji i rozstali się serdecznie, wiedząc, że i tak nie mogą zatrzymać historii.
Ale dziś? Niepowstrzymanie historii może oznaczać jej koniec. Pamiętasz, Oriano, ojca Balducciego, który wygłaszał kazania we Florencji za czasów naszej młodości? Mówiąc o koszmarze Holokaustu, zadał trafne pytanie: „Czy syndrom końca świata, alternatywa bytu i niebytu uczyniły człowieka bardziej ludzkim?”. Patrząc wokół, mam wrażenie, że odpowiedzią jest „nie”. Ale nie wolno nam porzucać nadziei.

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 46-47.

* Pier Paolo Pasolini (1922-1975)

W Olivetti pracowaliśmy nie tylko po to, by produkować maszyny do pisania, lecz także by tworzyć nowe społeczeństwa. Funkcjonowało tam wydawnictwo, spektakle teatralne, balet, a przede wszystkim biblioteka z wieczornymi zajęciami kulturalnymi. To tam razem z twoją mamą poznaliśmy Pasoliniego, który przyjechał do Ivrea rozmawiać z robotnikami. Chcę powiedzieć, że Olivetti miało idee.

Tiziano Terzani (2010). Koniec jest moim początkiem. Zysk i S-ka, tłum. I. Banach. S. 67.

* Mario Appelius (1892-1946)

Do czytania podczas rejsu wziąłem dwie książki Mario Appeliusa, przedwojennego włoskiego dziennikarza, dzisiaj zupełnie zapomnianego. Znalazł się na indeksie, gdyż był zwolennikiem Mussoliniego, co jest kolejnym przykładem na to, jak w czasach rzekomej wolności myśli nadal kierują nami przesądy.
Appelius był wielkim podróżnikiem, mającym znakomite wyczucie historii, a także głębokie zrozumienie dla dramatów ludzkości. Prawdziwymi majstersztykami są jego opisy, na przykład spotkanie z Chińczykami w palarni opium w Phnom Penh czy koronacja dziecięcego cesarza w starodawnym Hué w Wietnamie. Appelius dobrze pojmował charakter kapitalizmu, treść aspiracji narodów azjatyckich, a także powagę konsekwencji nowoczesności, która już w jego czasach stanowiła zagrożenie dla dawnych kultur i cywilizacji. Z niekłamanym żalem pisał o wymierających Kas, mitycznych mędrcach z gór Laosu.

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. (Rozdział dwudziesty trzeci: Lepsze niż praca w banku) Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 327.

* Edmondo de Amicis (1846-1908)
„Cuore” (Heart / Serce)

Naszym zadaniem jest także upraszczanie tego, co skomplikowane. Ale nie można przesadzać, Oriano, prezentując Arafata jako kwintesencję dwulicowości i terroryzmu oraz wskazując na społeczności muzułmańskich imigrantów w naszym kraju jako inkubatory terroryzmu. Twoja argumentacja będzie teraz używana w szkołach jako przeciwwaga dla tej, która dąży do przymierza rodem z Serca De Amicisa. Naprawdę sądzisz, że jutrzejsi Włosi, wychowani na takim nietolerancyjnym upraszczaniu, będą lepsi?

Tiziano Terzani (2012). Listy przeciwko wojnie. W.A.B., tłum. J. Wachowiak-Finlaison. S. 45-46.

* Ugo Foscolo (1778-1827)

Miał rację włoski poeta Ugo Foscolo, sławiąc w wierszu grobowce. Są one wielką inspiracją, zawsze robiły na mnie wielkie wrażenie te proste ślady życia, jakie ludzie Zachodu zostawiali na całym świecie. Ileż to godzin spędziłem na azjatyckich cmentarzach – w Makao, Chiang Mai, Nagasaki, Jokohamie – na których spoczęli ludzie przybyli z daleka, i starałem się wczuć w ich życie, wyczytać ich historie ze skąpych słów wyrytych w kamieniu. Dwudziestokilkuletni kapitanowie powaleni przez febrę, młode matki, które zmarły podczas porodu, marynarze z jednego statku, gasnący w ciągu kilku dni, najwyraźniej porażeni z nagła jakąś zarazą. Niekiedy jakiś opłakiwany przez dzieci i wnuki starzec, którego życie – głosił nagrobek – było przykładem dla innych. Podróżnicy, misjonarze, kupcy: nic niemówiące nazwiska.

Tiziano Terzani (2008). Powiedział mi wróżbita. (Rozdział trzeci: Po której stronie szczęście?) Zysk i S-ka. Tłum. J. Łoziński. S. 33.