Kapuściński & Terzani

RYSZARD KAPUŚCIŃSKI I TIZIANO TERZANI

 

Plakat spotkania z cyklu Nonsoloturisti (edycja VIII była poświęcona Terzaniemu i Kapuścińskiemu. 14 marca 2008, Crema, Teatro San Domenico, Włochy):
Ostatni wielcy reporterzy i podróżnicy XX wieku. Hołd dla Tiziano Terzaniego i Ryszarda Kapuścińskiego.

Poniżej tekst o listach między Terzanim i Kapuścińskim (autor: Adam Kajzer, październik 2011):

We Włoszech opublikowano kolejne listy jakie pisali do siebie Tiziano Terzani i Ryszard Kapuściński (Tiziano Terzani „Tutte le opere. Vol. 1”, wydawnictwo Mondadori). Reporterzy nigdy się nie spotkali, jednak wymieniali między sobą korespondencję w języku angielskim.

Pierwszy list napisał Tiziano Terzani z New Delhi 6 sierpnia 1996. List zaczyna się od słów: „Drogi MAESTRO!… jestem dziennikarzem, piszę książki, mieszkam w Azji od dwudziestu pięciu lat (…)”.

W języku włoskim maestro (Terzani napisał MAESTRO) oznacza zarówno mistrza, jak i nauczyciela. Terzani następnie pisze fragment, który Kapuściński umieścił w „Lapidarium III” (1997), na końcu zbioru przemyśleń o reportażu: „Nasz zawód ginie, nowi «koledzy» stanowią wymienialny gatunek – jutro każdy z nich może zostać maklerem lub pracować na giełdzie, co zresztą wielu z nich rzeczywiście robi. Świat wydaje się coraz bardziej zajęty materialną stroną życia, ludzi interesuje przyjemne spędzenie czasu i różne hobby, a obojętność na wszystko staje się nową zasadą moralną”.

Zaraz za tym Terzani dodał, że pocieszającym faktem jest to, że są jeszcze tacy ludzie jak Kapuściński. Są oni niczym „nasiona na przyszłość”. Opisuje w skrócie swoją książkę „Powiedział mi wróżbita” i dzieli się uwagą, że Azja ryzykuje samobójstwem, chcąc upodobnić się do Zachodu. Na koniec zaprosił Kapuścińskiego do siebie, aby wymienić poglądy o tym jak zachować tych „kilka pozostałych nasion”.

Ryszard Kapuściński odpowiedział w liście z 7 września 1996 z Warszawy, dziękując za “piękny list i książkę” (w listach nie jest podane, którą ksiażkę Terzani wysłał, jednak z kontekstu można wywnioskować, że chodzi o “Dobranoc, panie Lenin” – angielskie wydanie “Goodnight, Mister Lenin” ukazało się w 1993 roku, polskie w 2011). Kapuśicński pisze, że książka jest wspaniała z wielu powodów: przez swoją literacką jakość i doskonały rytm prozy oraz ze względu na wyjątkową okazję obserwowania byłej sowieckiej Azji z perspektywy innej Azji, podczas gdy większość reportaży w tym temacie podejmuje go tylko z perspektywy europejskiej lub zachodniej.

Kapuściński odniósł się do słów Terzaniego o dziennikarstwie. Zgodził się z tym, że ich zawód ginie, jednak widział jeszcze nadzieję w kilku młodych reporterach. Według Kapuścińskiego reportaż literacki w stylu Terzaniego będzie uprawiany tylko przez kilka osób, mających talent i pasję, nawet gdy liczba pracujących w mediach ciągle rośnie.

Pozostałe dwa listy od Tiziano Terzaniego były opublikowane w dziełach zebranych Kapuścińskiego wydanych we Włoszech w 2009 roku (Ryszard Kapuściński “Opere”, wydawnictwo Mondadori). W liście z New Delhi 6 grudnia 1996 Terzani precyzuje swój stosunek do dziennikarstwa, które nie było dla niego tylko zawodem, ale sposobem na życie, “a dziś dziennikarstwo jest coraz bardziej pracą jak każda inna, wulgarną, cyniczną, kłamliwą (…)”.

Terzani pisze list z Nowego Jorku 30 stycznia 1998, gdy już dowiedział się, że jest chory na raka. “Twoje słowa wiele dla mnie znaczą” – odnosi się do komentarza Kapuścińskiego na temat książki “Powiedział mi wróżbita”. Być może jest jeszcze nieznany list od Ryszarda Kapuścińskiego między grudniem 1996 a styczniem 1998. Terzani pisze dalej, że“(…) pisanie jest jak wrzucanie kamieni do stawu, słyszy sie plumf, widzi się zmarszczki na wodzie, potem cisza… aż otrzymuje się komentarz taki jak Twój i czuje się powietrze w płucach i wielkie pragnienie, aby rzucać więcej kamieni, jeżeli jest szansa. Krytycy mogą pisać co chcą – (…) – co się naprawdę liczy, to opinia tych, którzy wspinali się na takiej samej górze i znają ścieżki i trudności”.

Terzani wspomina o lekarzach z Memorial Sloan Kettering Cancer Center, którzy powiedzieli mu, że zwycięstwo jest jego, “przynajmniej tym razem”. “I tak na końcu tracimy wszystko” – dodaje. Wspomina o swoich dalszych planach (ten okres opisał również w swojej książce “Nic nie zdarza się przypadkiem”) i pisze: “Drogi Maestro, jeżeli kiedykolwiek dowiesz się nowych metod leczenia raka, jakiegoś specjalnego sekretu, który uważasz, że watro zbadać, daj mi znać.”

W postscriptum Terzani pisze o planowanym przez wydawnictwo HarperCollins wydaniu książki “Powiedział mi wróżbita” w miękkiej okładce i byłby zaszczycony, gdyby mógł użyć słów Kapuścińskiego na okładce, jeżeli nie ma on nic przeciwko temu.

Książka “A Fortune-Teller Told Me” ukazała się w 1998 roku z cytatem Ryszarda Kapuścińskiego na okładce: “A great book written in the best traditions of literary journalism… profound, rich and reflective.

Tiziano Terzani zmarł we Włoszech w 2004 roku.

<><><><><><><><><><>

Wypowiedzi Kapuścińskiego o Terzanim, a także innych osób o ich przyjaźni:

  • Kapuściński, R. (2004). Lapidaria. Warszawa: Czytelnik, s. 406-407  [Pierwsze wydanie w 1997 jako Lapidarium III]:

[POLISH] Tiziano Terzani, Włoch, florentyńczyk. Od 25 lat mieszka w Azji. Jest korespondentem “Der Spiegel” w New Delhi. Autor świetnych książek reporterskich. Dostałem od niego list:
“Nasz zawód ginie, pisze, nowi ‘koledzy’ stanowią wymienialny gatunek – jutro każdy z nich może zostać maklerem lub pracować na giełdzie, co zresztą wielu z nich rzeczywiście robi. Świat wydaje się coraz bardziej zajęty materialną stroną życia, ludzi interesuje przyjemne spędzanie czasu i różne hobby, a obojętność na wszystko staje się nową zasadą moralną”.

<>

  • Ryszard Kapuściński na okładce książki: Terzani, T. (1998). A Fortune-Teller Told Me. Earthbound Travels in the Far East. London: Flamingo:

[ENGLISH] A great book written in the best traditions of literary journalism… profound, rich and reflective.

<>

  • Ryszard Kapuściński na spotkaniu jury Nagrody im. Tiziano Terzani, 5 XII 2004, cały tekst:

[ENGLISH] I have very fond memories of Tiziano Terzani. Our world, which they say, is globalized, is instead made up of many regions and many different cultures. Through his work as a journalist, Tiziano created a bridge between these diversities and differences and thus provided the means by which others could understand the world, a world which is rapidly and dramatically changing. Terzani was able to do this because he knew how to observe, his eyes knew the right way to look, and this is why he became such an important witness for our times. Many write – today we are submersed by a deluge of words – but little of what is written will remain.

<>

  • Vincenzo Cottinelli “Tiziano Terzani: Ritratto di un amico” (Milano 2005, str. 12):

[ITALIAN] Milano, 15 settembre 1995, per l’uscita di Un indovino mi disse:
Milano, Hotel Manin, 15 settembre 1995. Tiziano, mio coetaneo, ha appena compiuto 57 anni. L’editore Longanesi organizza l’incontro coi giornalisti per la presentazione di Un indovino mi disse. Ci sono Valentina Fortichiari e Ranieri Polese. Un’amica giornalista letteraria mi aveva raccomandato: “Non perdere Terzani, non può mancare nel tuo archivio”. Dopo un primo scatto, come di assaggio, in cui mi scruta, un po’ sospettoso, lo riprendo in una sequenza veloce, mentre parla coi giornalisti e nemmeno mi percepisce, tanto è preso dalle cose che dice.
Poi si va nel giardinetto dell’hotel per gli scatti posati. Io, contrariamente alle mie abitudini di lettura preventiva alle sedute fotografiche, ho solo sfogliato L’indovino mentre lo aspettavo, non so quasi nulla di lui. Per rompere il ghiaccio glielo confesso, ma gli dico anche che mi sembra “della stessa famiglia di Kapuściński” (di cui conosco Imperium). Rischio la gaffe, perché agli scrittori in genere non piace essere paragonati a nessuno, si sentono unici. Invece con lui è diverso, esclama che questo è il piu bel complimento mai ricevuto e infatti fra lui e Kapuściński c’era e c’è una immensa stima reciproca; da questo momento mi guarda con occhi diversi, disponibile a farsi fotografare con grande concentrazione. Collabora come nessuno dei miei personaggi ritratti, perché lo saluto a mani giunte. Ma soprattutto nasce il primo nucleo di amicizia. Ecco la dedica scritta su L’indovino in quell’occasione: “A Vincenzo, cui debbo il più bel complimento e forse una bella foto. E io che do? Amicizia.”

<>

  • Wspomnienie pierwszego spotkania Vincenzo Cottinellego z Tiziano Terzanim (tłumaczenie Zuzanna Tuliszka):

[POLISH] Był rok 1995, od pięciu, może sześciu lat zajmowałem się robieniem portretów sławnym pisarzom. Chociaż miałem już kilka wystaw we Włoszech, przede wszystkim w różnego rodzaju księgarniach, nie byłem jednak na bieżąco ze wszystkimi, ukazującymi się na rynku wydawniczym pozycjami. Nie miałem wówczas pojęcia, kim jest Terzani. Moja dobra znajoma, dziennikarka, powiedziała mi: „W twoim archiwum nie może zabraknąć Terzaniego: we wrześniu wychodzi Un indovino mi disse (Powiedział mi wróżbita): przygotuj się” (…)  Zgodnie z przyjętymi zasadami, fotograf ustawiał się między jednym dziennikarzem a kolejnym. Był 15 września, a ja nie zdążyłem przeczytać nic z tego, co napisał Terzani. Zazwyczaj, zanim zabieram się za taką sesję z autorem, czytam przynajmniej jedną jego książkę, tak, żeby mieć choć najmniejszy wgląd w jego twórczość oraz zorientować się, jaką jest osobą. Siedząc w holu, w oczekiwaniu na spotkanie z pisarzem, przekartkowałem Un indovino…. (…) Terzani był jak wezbrany potok: słowa, spojrzenia, rozbudzona gestykulacja, zwrócony w stronę dziennikarzy, czyli również w moją, zupełnie mnie ignorował: idealne warunki. Pracowałem używając aparatu Nikon F4. Światło sprzyjało, udało mi się zrobić sekwencję bardzo dynamicznych zdjęć. (…) jako tło zaproponowałem Terzaniemu zwyczajowy ogród. Zupełnie nie wiedząc, co mam powiedzieć, nie chcąc ryzykować ogromnej gafy, powiedziałem prawdę, to znaczy, że nie przeczytałem żadnej z jego książek, ale, że przeglądając Un indovino.. przypomina mi Kapuścińskiego (już przeze mnie sfotografowanego, przeczytałem „Imperium”). I tak oto narodziła się nasza przyjaźń: Terzani powiedział, że nigdy nie usłyszał wspanialszego komplementu. Stał się jeszcze bardziej otwarty, zupełnie naturalnie ustawiał się do zdjęć. W obiektyw spoglądał intensywnym spojrzeniem, mówił bardzo swobodnie, sam z siebie, nie musiałem go więc o nic pytać.
Wtedy właśnie powstało, w czym swój niewątpliwy udział ma promyk słońca migoczący na białej marynarce Tiziano, zdjęcie ze złożonymi dłońmi, jedno z najbardziej znanych, a zarazem jedno z ulubionych Terzaniego (najczęściej wykorzystywane przez gazety, strony internetowe, wydawnictwa, zarówno w wersji czarno-białej jak i kolorowej). O ile wiem, Tiziano już nigdy więcej, żadnemu innemu fotografowi, nie pozował w ten właśnie sposób, ze złożonymi dłońmi.

<>

[POLISH] Jest również rodzaj dziennikarstwa i reportażu, który jest bardzo bliski literatury. W literaturze włoskiej było bardzo dużo reporterów, którzy pisali w sposób bardzo poetycki. Przychodzi mi teraz do głowy Curzio Malaparte, którego książki były bardzo bliskie w wielu fragmentach poezji. Przychodzi mi do głowy niedawno zmarły, wielki reporter włoski Tiziano Terzani, którego wiele stron można czytać jako strony poetyckie. Żyjemy w ogóle w epoce zacierania się gatunków.

<>

  • Ryszard Kapuściński na uroczystości otwarcia Biblioteca Europea w Rzymie (Goethe-Institut Rom, Via Savoia 15), 24 X 2006:

[POLISH, o Fallaci i Terzanim, fragment wypowiedzi] (…) Mnóstwo podobieństw biograficznych między tymi dwoma osobami. Obie pochodziły z Florencji, obie poświęciły się problemom międzynarodowym, obie bardzo ciężko zniosły tę samą chorobę śmiertelną i obie we Florencji umarły mniej więcej w tym samym czasie (…). Każde z nich reprezentowało inny stosunek do świata. Ten świat wielokulturowy Orianę Fallaci przerażał. Nie wiedziała jak się odnaleźć w tym świecie, który znała, wielokulturowym. Ponieważ widziała jedyne wyjście z tego wszystkiego – rozdzielić. Tiziano Terzani był odwrotnego zdania. Uważał, że jedynym wyjściem z tej sytuacji jest zbliżyć się, zrozumieć, próbować się porozumieć. Oboje ci dziennikarze włoscy reprezentują ten dylemat, który stoi przed nami wszystkimi. Rozdzielić się czy szukać porozumienia. To właśnie przesłanie zostawili nam na XXI wiek. Musimy naszym doświadczeniem, praktyką, szukać rozwiązania, odpowiedzi. (źródło: YouTube)

<>

  • Tłumaczenie na włoski rozmowy Wlodka Goldkorn z Ryszardem Kapuścińskim na uroczystości otwarcia Biblioteca Europea w Rzymie (Goethe-Institut Rom, Via Savoia 15), 24 X 2006 (cały tekst):

[ITALIAN, translation about Fallaci and Terzani] Credo che adesso siamo soltanto all’inizio di un periodo molto lungo e molto doloroso. Ci sono due tempi da considerare, quello immediato e quello a lungo termine. Nell’immediato ci saranno moltissime difficoltà nel capirci, perché il primo contatto è sempre uno shock. Normalmente ognuno di noi ha un senso molto forte della propria identità e ha bisogno di un tempo relativamente lungo per capire che ci sono anche degli altri diversi da lui. Per questo il secolo XXI sarà un secolo molto difficile, perché ci saranno sempre più persone in movimento, considerando il costo sempre più basso dei trasporti, dei viaggi, delle comunicazioni. Ma non c’è altra soluzione, non abbiamo la possibilità di dividerci. Solo i saggi sapranno trovare una soluzione, ma questa soluzione non arriverà a breve e non sarà facile. Nel XXI secolo siamo tutti creatori delle situazioni, eppure allo stesso tempo ne siamo vittime. A questo proposito, nel mondo del giornalismo italiano ci sono state due scuole di pensiero di cui ho conosciuto i rappresentanti, e penso di aver capito cosa volevano dire. La prima persona è stata la grande giornalista italiana Oriana Fallaci, che ho conosciuto a Teheran durante la rivoluzione del ’76; mentre l’altro giornalista è stato Tiziano Terzani, che ho conosciuto a Delhi. Tra questi due personaggi ci sono molte similitudini: entrambi provenivano da Firenze, entrambi si sono dedicati a problemi internazionali, entrambi hanno avuto la stessa malattia, entrambi sono tornati dopo molti anni in Italia per morirci. Ma vedevano il mondo in maniera diversa. Il mondo multiculturale descrittoci da Oriana Fallaci ci metteva paura, perché lei non riusciva a ritrovarcisi; di conseguenza pensava che l’unica soluzione fosse quella di dividersi. Tiziano Terzani era dell’idea contraria, e cioè che l’unica soluzione fosse quella di cercare di comprenderci a vicenda. Questi due giornalisti italiani simboleggiano il grande dilemma che abbiamo noi tutti: dobbiamo dividerci o cercare di capirci? Questa è la domanda che hanno lasciato al XXI secolo; e a noi spetta di cercare la risposta attraverso le nostre esperienze e la nostra vita.

 <>

  • Comina, F., Conci, A., Grigolli, P. Dwa szczęśliwe dni (tłum. M. Szymków) [w:] Kapuściński, R. (2008). Dałem głos ubogim. Kraków: Znak. s. 22:

[POLISH] Kapuściński mówił, że bardzo bliski jest mu Tiziano Terzani, choć nigdy nie poznali się osobiście. “Dwadzieścia lat temu dostałem list z New Delhi. Opowiadał mi w nim o swoich reporterskich doświadczeniach z pobytu w Indiach”. W czasie postoju na parkingu – wysiadał z auta z wyraźnie dokuczliwym bólem kręgosłupa – przypomniał też Orianę Fallaci, którą poznał w 1976 roku w Teheranie. “To dziwne – skomentował – wyruszyli w tym samym czasie, z tego samego miasta, a każde z nich zaproponowało dwa przeciwne sposoby odczytywania i komunikowania się ze światem. Po czym obydwoje w niewielkim odstępie czasu zmarli.”

 <>

  • Mikołajewski, J. (2008). Sentymentalny portret Ryszarda Kapuścińskiego. Kraków: Wydawnictwo Literackie (s.13):

[POLISH] Nazwisko reportera, na którego często się powołuje – Tiziano Terzani – powtarza w wersji “Terzano Trezzani”.

 <>

[POLISH] Podejrzewam, że polscy fani pisarza wiedzą wszystko, ale dla włoskich zaskoczeniem były na przykład dwa listy znanego reportera Tiziano Terzaniego, które przytaczam: to, że Terzani pisał do Kapuścińskiego per “Maestro”. Nasi dziennikarze myśleli, że to Terzani był dla niego mistrzem.

 <>

  • “Zawód: dziennikarz”, Tygodnik Powszechny (nr 22/2001, Kontrapunkt nr 5/6 (54/55), str. 12-13):

[POLISH] TP: W “Lapidarium” przytacza Pan list od przyjaciela, włoskiego reportera, który od 20 lat mieszka w Delhi i pracuje jako korespondent “Der Spiegel”. Pisze on, że zawód reportera ginie, że coraz mniej jest ludzi zainteresowanych tajemnicą świata, a coraz więcej takich, których interesuje jego luksus. Czy to prawda? Czy ma Pan poczucie, że jest jednym z ostatnich?
Ryszard Kapuściński:
Nie. Jemu zresztą głównie chodziło o tych, którzy pracują tylko tam, gdzie im lepiej płacą. A dziennikarz to jest ktoś, kto ma w sobie judymową pasję. Oczywiście 99 proc. ludzi na świecie marzy zapewne o wygodnym życiu, ale zawsze jest jeszcze jeden procent odmieńców, którzy są w stanie zrezygnować z wygody na rzecz fascynacji. Są to reporterzy, ale także członkowie organizacji pozarządowych, wolontariusze, pracownicy instytucji humanitarnych, Lekarze Bez Granic. W różnych miejscach spotykam ludzi, którzy mogliby żyć komfortowo, a żyją bardzo biednie w jakiś maleńkich osadach, wioskach afrykańskich. Holendrzy, Szwajcarzy, Amerykanie…

Comments are closed.